Wizyta w Ludyni

E. Konopińska

Spotkanie w Ludyni, sobota 26 maja/27 maja 2018r.

Na zaproszenie Prezesa Stowarzyszenia Domus Polonorum mała 3-osobowa grupa członków PTZ Wielkopolska wybrała się z Poznania na spotkanie do dworu w Ludyni. gdzie  dzięki uprzejmości Właścicieli: Państwa  Haliny i Stanisława Gieżyńskich miało odbyć się w dniach 26 – 27 maja 2018 roku dwudniowe  sympozjum poświęcone tradycjom ariańskim Kielecczyzny połączone z objazdem najciekawszych obiektów dworskich Powiatu Włoszczowskiego.                                                                                                                   

Wyjechaliśmy rano w sobotę 26.maja 2018 roku z Poznania i najpierw autostradą A2, a potem malowniczymi drogami Kielecczyzny dotarliśmy na czas do Ludyni.  Po drodze podziwialiśmy zmiany, jakie zaszły na wsi kieleckiej – dawniej najbiedniejsza część Polski, dziś wioskowe obejścia niczym się nie różnią od wielkopolskich: chodniki, zadbane ogródki, sobotnie sprzątanie podwórza.                                                                                                  

Ludynia: świetny obecnie obiekt z ogromną pieczołowitością  i dbałością o historyczne szczegóły podniesiony ze stanu ruiny przez Właściciela. W czasie prac nie obyło się bez nieoczekiwanych odkryć: a to fragment fresku, a to zabytkowy gzyms, czy fragment starej modrzewiowej podłogi. Bo „Domus Polonorum” to wg określenia pana Donimirskiego klub przyjaciół ze środowiska ziemiańskiego,  którzy zajmują się przywracaniem życia dworom.                                                                                                                                                                                     Następnie spożyliśmy obiad przygotowany przez Gospodarzy połączony z wzajemnym poznawaniem się. A potem ciąg dalszy zwiedzania obiektu:  parku z cudownym starodrzewiem i unikalnego zboru ariańskiego, gdzie mieszczą się zbiory bibliofilsko –historyczne Gospodarza.
Ale to nie koniec atrakcji: o 18.00 odbył się koncert dawnej muzyki polskiej  w wykonaniu Ireneusza Trybulca grającego na lutni i zespołu Camerata Cracovia.
Po koncercie posiłek wieczorny: wspaniałe jedzenie przygotowane przez Panią Domu, a potem dla chętnych (ale któż by nie chciał!) świetne posiady na ganku dworu w Ludyni z widokiem na stawy i zachodzące powoli słońce. Czegóż trzeba więcej: zmierzch majowy, chór żab, śpiew ptaków, ciekawe rozmowy.  Szkoda było każdej minuty – bo to się w tym życiu już nie powtórzy…

Następnego dnia w niedzielę 27 maja, po Mszy Św dla chętnych w pięknym barokowym kościele w Małogoszczu  (prawdziwa wiejska parafialna wspólnota w starym stylu) uczestnicy spotkali się  przed ośrodkiem „Wierna” w Bocheńcu, gdzie większość przybyłych była zakwaterowana. Wierna to nazwa pobliskiej rzeki, tak! tej „Wiernej rzeki”Stefana Żeromskiego . Co krok spotkanie z historią, bo i Malogoszcz i Włoszczowa to miejsca historycznych bitew.
Pierwszym punktem programu było zwiedzanie dworu w Lasochowie, z niezmiernie ciekawymi zbiorami Izby Historycznej które zgromadził Właściciel – obiekty często zupełnie unikalne zachwycające nawet rasowych etnografów, a następnie historyczną trasą przez Węgleszyn, Oksę, Rzeszówek, do dworu w Radkowie z II poł. XIX w.(Dąbie M. Reya -tego od Reformacji w Polsce niestety wypadło z programu). Dalej przez Dzierzgów do dworu w Bieganowie,  przejazd przez Secemin (centrum Reformacji w Małopolsce, ośrodek arianizmu) i Czarncę (miejsce urodzin i pochówku hetmana Stefana Czarnieckiego). Potem czas na posiłek  w Woli Świdzinskiej i oczywiście ciekawe rozmowy przy stole. Cieszyliśmy się z poznania całej rodziny państwa Novak- Zemplinskich- właścicieli znanego w Polsce wspaniałego obiektu w Tułowicach, jak również właścicieli dworu w Sokule,  gdzie kręcone są odcinki „Rancza”.

Teraz zwiedzanie dworów rodziny Niemojewskich w Woli Świdzińskiej i Olesznie. Zwłaszcza ten ostatni zachwycił wszystkich swoim eleganckim rozplanowaniem widocznym nawet spod ogromu zniszczenia i dewastacji. Około 16.00 odbyło się zakończenie spotkania w Kluczewsku (unikatowa architektura dawnego spichlerza dworskiego z I poł. XIX w.) gdzie właśnie odbywał się  wiejski festyn i skąd wszyscy rozjechali się do domów.