W niedzielę 17 stycznia radioamatorzy w Poznaniu starali się „złapać” sygnał koncertu z Warszawy lub Berlina. Gazety publikowały specjalne instrukcje, jak ustawić anteny, by uniknąć zakłóceń
W gazetach znajdowało się mnóstwo ogłoszeń z hasłami: „Swój do swego!”. Nawoływano, by kupować produkty tylko w polskich sklepach, co miało ratować gospodarkę przed kryzysem.
Działaczki wielkopolskie organizowały tego dnia odczyty o „nowoczesnym gospodarstwie domowym” i roli kobiety w odrodzonej Polsce, łącząc tradycję z nowoczesnością.
Szeptano o problemach finansowych niektórych rodów ziemiańskich, które z powodu długów musiały wystawiać na licytację części swoich dóbr.
„Kurier” donosił o „szajce kieszonkowców”, która grasowała na poznańskim Starym Rynku podczas sobotnich zakupów, wykorzystując tłok i nieuwagę gospodyń.
Pod Gnieznem odnotowano pojawienie się dużego taboru (ok. 15 wozów). W owym czasie wywoływało to sporą sensację i… niepokój lokalnych rolników o swoje stogi siana.
W niedzielę 17 stycznia radioamatorzy w Poznaniu starali się „złapać” sygnał koncertu z Warszawy lub Berlina. Gazety publikowały specjalne instrukcje, jak ustawić anteny, by uniknąć zakłóceń
W gazetach znajdowało się mnóstwo ogłoszeń z hasłami: „Swój do swego!”. Nawoływano, by kupować produkty tylko w polskich sklepach, co miało ratować gospodarkę przed kryzysem.
Działaczki wielkopolskie organizowały tego dnia odczyty o „nowoczesnym gospodarstwie domowym” i roli kobiety w odrodzonej Polsce, łącząc tradycję z nowoczesnością.
Szeptano o problemach finansowych niektórych rodów ziemiańskich, które z powodu długów musiały wystawiać na licytację części swoich dóbr.
„Kurier” donosił o „szajce kieszonkowców”, która grasowała na poznańskim Starym Rynku podczas sobotnich zakupów, wykorzystując tłok i nieuwagę gospodyń.
Pod Gnieznem odnotowano pojawienie się dużego taboru (ok. 15 wozów). W owym czasie wywoływało to sporą sensację i… niepokój lokalnych rolników o swoje stogi siana.
W niedzielę głównym punktem programu towarzyskiego w Poznaniu był wielki Bal Akademicki, który odbył się w reprezentacyjnych salach Uniwersytetu Poznańskiego (Zamek). Choć bale w Bazarze były legendarne, to właśnie ten akademicki 17 stycznia 1926 roku przyciągnął śmietankę towarzyską.
Podczas balu odbył się konkurs tańca. Nagrodę za „najpiękniejszy i najbardziej stylowy walc” otrzymała panna Maria Chłapowska, która wystąpiła w parze z młodym oficerem ułanów.
Nagrodę za „najlepszą figurę w kujawiaku” przyznano grupie studentów z Korporacji Akademickiej „Lechia”, którzy pielęgnowali tradycyjne tańce polskie jako wyraz patriotyzmu.
17 stycznia 1926 roku lista gości była imponująca, gdyż wielu właścicieli majątków zjechało do Poznania na niedzielne nabożeństwa i narady rolnicze: Wśród gości odnotowano hrabiego Rogera Raczyńskiego z Rogalina, który często bywał w Bazarze w sprawach politycznych.Zatrzymali się tam również przedstawiciele rodzin Radziwiłłów oraz Czartoryskich, którzy przybyli na konsultacje dotyczące reformy rolnej.
W kuluarach Bazaru tego dnia szeptano o wizycie delegacji przemysłowców z Górnego Śląska, którzy negocjowali kontrakty na dostawy węgla dla poznańskich fabryk.
Leszno: To był wielki dzień dla miasta! 17 stycznia przypadała 6. rocznica powrotu Leszna do Macierzy (1920 r.). Odbyły się uroczyste nabożeństwa, a na rynku defilowały organizacje strzeleckie. Miasto było udekorowane flagami narodowymi.
Gniezno: Gazety donosiły o „pladze włamań” do wiejskich spiżarni w okolicach Gniezna. Złodzieje, korzystając z mroźnej nocy, wynieśli zapasy szynek i połci boczku z kilku dworków, co uznano za wielką „sensację kryminalną”.
Kościan: Rolnicy narzekali na niskie ceny zbóż, ale za to chwalili się rekordowymi połowami na zamarzniętych jeziorach – w lokalnej prasie pisano o „szczupakach gigantach”, które trafiały na stoły okolicznej szlachty.
Redakcja
