Refleksja nad wystawą w Gnieźnie

Między drolerią a wydmuszką

Jako historyk sztuki, patrząc na wydarzenia w Muzeum Początków Państwa Polskiego, czuję potrzebę zabrania głosu bez zbędnej egzaltacji, ale z jasnym wskazaniem na fundamentalne zasady naszej profesji. Muzeum to nie tylko magazyn artefaktów; to przestrzeń dialogu, w której szacunek do odbiorcy i przedmiotu powinien stanowić nienaruszalny fundament.

Pojawiająca się w obronie wystawy teza, jakoby współczesne memy były prostą kontynuacją średniowiecznych drolerii, jest – w moim przekonaniu – nadużyciem merytorycznym. Owszem, średniowiecze znało groteskę, „świat na opak” i rubaszny żart na marginesach psałterzy. Jednak te dawne marginalia zawsze posiadały drugie dno – były mądrością ubraną w zwracającą uwagę formę, często stanowiąc moralną przestrogę przed chaosem. Gdy forma zostaje oderwana od głębszej treści tylko po to, by epatować kontrastem, staje się szkodliwą wydmuszką.

Można, a czasem nawet należy, poddawać dowcipnej krytyce ułomności ludzi – tych, którzy sacrum wypaczają swoją małością czy hipokryzją. To jest domena inteligentnej satyry. Jednak uderzanie bezpośrednio w same akty kultu i wizerunki będące dla milionów osób fundamentem sacrum, jest po prostu w złym guście.

W muzealnictwie narracyjnym istnieje cienka granica między edukacyjnym „mrugnięciem okiem” a prostackim nabijaniem się z wartości, które budowały naszą tożsamość. Jeśli jedynym celem ekspozycji staje się wywołanie szumu medialnego kosztem wrażliwości innych, to instytucja przestaje edukować, a zaczyna konfliktować. Prawdziwa sztuka i rzetelna historia powinny nas skłaniać do refleksji, a nie zostawiać z poczuciem niesmaku wywołanym przez treść, której brakuje klasy i intelektualnego ciężaru.

Jako osoby dbające o kulturę wysoką, powinniśmy wymagać od muzeów narodowych czegoś więcej niż tylko kopiowania internetowych trendów, które w zderzeniu z powagą miejsca stają się jedynie pustym i raniącym hałasem.

Wanda Niegolewska

100 lat temu w Wielkopolsce

100 Lat Temu – Wielkopolska,

22 stycznia 1926 roku
​Czwartkowy poranek sto lat temu upływał w Wielkopolsce pod znakiem obchodów rocznicowych oraz ożywienia w świecie literatury pięknej. To dzień szczególnej refleksji historycznej.
Wydarzenie Historyczno-Kulturalne: Rocznica Powstania Styczniowego
​Dokładnie 22 stycznia 1926 roku w Poznaniu i wielkopolskich dworach uroczyście obchodzono 63. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego.
​W Poznaniu: W kościołach odprawiano uroczyste nabożeństwa za dusze powstańców, a weterani (których w 1926 roku było już niewielu) otaczani byli najwyższym szacunkiem.
​W salonach: Ziemiaństwo organizowało wieczory wspomnień. Czytano fragmenty literatury powstańczej, a młode pokolenie słuchało opowieści o udziale Wielkopolan w walkach w Królestwie Kongresowym. Prasa poznańska, m.in. Dziennik Poznański, publikowała patriotyczne odezwy, przypominając o wspólnych korzeniach wszystkich dzielnic Polski.
Z życia sceny: Wieczór Literacki w Teatrze Polskim
​W czwartkowy wieczór, 22 stycznia 1926 roku, scena przy ul. 27 Grudnia stała się miejscem odczytów i inscenizacji tekstów patriotycznych. Wieczór ten był mniej rozrywkowy niż operetki, a bardziej skupiony na „budowaniu narodowej duszy”.
Loże były wypełnione po brzegi – ziemiaństwo zjeżdżało do miasta, łącząc wizytę w teatrze z załatwianiem spraw w Bazarze Poznańskim. Elegancja ubrań (ciemne garnitury panów i skromniejsze, ciemne suknie pań) oddawała powagę dnia rocznicowego.
Z życia dworu:
​Dla rodzin pozostających w swoich majątkach pod Poznaniem, 22 stycznia był dniem, w którym do bibliotek trafiały nowe wydania czasopism.
​Wielkopolscy ziemianie z uwagą śledzili debaty o reformie rolnej oraz nowości w literaturze pięknej.
Kuchnia: Na stołach, zgodnie z tradycją dni rocznicowych, pojawiały się potrawy skromniejsze, choć przygotowane z najwyższą starannością – dominowały domowe wypieki i konfitury, które umilały długie zimowe wieczory przy lekturze i rozmowach o historii rodu.
​Czwartek, 22 stycznia 1926 roku, był w Wielkopolsce dniem, w którym kultura wysoka splotła się nierozerwalnie z pamięcią narodową. Poznań trwał w powadze rocznicowych obchodów, a wielkopolskie dwory pozostawały ostoją tradycji i żywej historii.

„100 lat temu w Wielkopolsce” 17 stycznia

W niedzielę 17 stycznia radioamatorzy w Poznaniu starali się „złapać” sygnał koncertu z Warszawy lub Berlina. Gazety publikowały specjalne instrukcje, jak ustawić anteny, by uniknąć zakłóceń

W gazetach znajdowało się mnóstwo ogłoszeń z hasłami: „Swój do swego!”. Nawoływano, by kupować produkty tylko w polskich sklepach, co miało ratować gospodarkę przed kryzysem.

Działaczki wielkopolskie organizowały tego dnia odczyty o „nowoczesnym gospodarstwie domowym” i roli kobiety w odrodzonej Polsce, łącząc tradycję z nowoczesnością.

Szeptano o problemach finansowych niektórych rodów ziemiańskich, które z powodu długów musiały wystawiać na licytację części swoich dóbr.

„Kurier” donosił o „szajce kieszonkowców”, która grasowała na poznańskim Starym Rynku podczas sobotnich zakupów, wykorzystując tłok i nieuwagę gospodyń.

Pod Gnieznem odnotowano pojawienie się dużego taboru (ok. 15 wozów). W owym czasie wywoływało to sporą sensację i… niepokój lokalnych rolników o swoje stogi siana.

W niedzielę 17 stycznia radioamatorzy w Poznaniu starali się „złapać” sygnał koncertu z Warszawy lub Berlina. Gazety publikowały specjalne instrukcje, jak ustawić anteny, by uniknąć zakłóceń

W gazetach znajdowało się mnóstwo ogłoszeń z hasłami: „Swój do swego!”. Nawoływano, by kupować produkty tylko w polskich sklepach, co miało ratować gospodarkę przed kryzysem.

Działaczki wielkopolskie organizowały tego dnia odczyty o „nowoczesnym gospodarstwie domowym” i roli kobiety w odrodzonej Polsce, łącząc tradycję z nowoczesnością.

Szeptano o problemach finansowych niektórych rodów ziemiańskich, które z powodu długów musiały wystawiać na licytację części swoich dóbr.

„Kurier” donosił o „szajce kieszonkowców”, która grasowała na poznańskim Starym Rynku podczas sobotnich zakupów, wykorzystując tłok i nieuwagę gospodyń.

Pod Gnieznem odnotowano pojawienie się dużego taboru (ok. 15 wozów). W owym czasie wywoływało to sporą sensację i… niepokój lokalnych rolników o swoje stogi siana.

W niedzielę głównym punktem programu towarzyskiego w Poznaniu był wielki Bal Akademicki, który odbył się w reprezentacyjnych salach Uniwersytetu Poznańskiego (Zamek). Choć bale w Bazarze były legendarne, to właśnie ten akademicki 17 stycznia 1926 roku przyciągnął śmietankę towarzyską.

Podczas balu odbył się konkurs tańca. Nagrodę za „najpiękniejszy i najbardziej stylowy walc” otrzymała panna Maria Chłapowska, która wystąpiła w parze z młodym oficerem ułanów.

Nagrodę za „najlepszą figurę w kujawiaku” przyznano grupie studentów z Korporacji Akademickiej „Lechia”, którzy pielęgnowali tradycyjne tańce polskie jako wyraz patriotyzmu.

17 stycznia 1926 roku lista gości była imponująca, gdyż wielu właścicieli majątków zjechało do Poznania na niedzielne nabożeństwa i narady rolnicze: Wśród gości odnotowano hrabiego Rogera Raczyńskiego z Rogalina, który często bywał w Bazarze w sprawach politycznych.Zatrzymali się tam również przedstawiciele rodzin Radziwiłłów oraz Czartoryskich, którzy przybyli na konsultacje dotyczące reformy rolnej.

W kuluarach Bazaru tego dnia szeptano o wizycie delegacji przemysłowców z Górnego Śląska, którzy negocjowali kontrakty na dostawy węgla dla poznańskich fabryk.

Leszno: To był wielki dzień dla miasta! 17 stycznia przypadała 6. rocznica powrotu Leszna do Macierzy (1920 r.). Odbyły się uroczyste nabożeństwa, a na rynku defilowały organizacje strzeleckie. Miasto było udekorowane flagami narodowymi.

Gniezno: Gazety donosiły o „pladze włamań” do wiejskich spiżarni w okolicach Gniezna. Złodzieje, korzystając z mroźnej nocy, wynieśli zapasy szynek i połci boczku z kilku dworków, co uznano za wielką „sensację kryminalną”.

Kościan: Rolnicy narzekali na niskie ceny zbóż, ale za to chwalili się rekordowymi połowami na zamarzniętych jeziorach – w lokalnej prasie pisano o „szczupakach gigantach”, które trafiały na stoły okolicznej szlachty.

Redakcja

„100 lat temu w Wielkopolsce”

16 stycznia 1926r

16 stycznia majątek Rybitwy (pow. gnieźnieński) poszukiwał rządcy z „gruntowną znajomością hodowli bydła i uprawy buraka cukrowego”.Dobra Ryżyn (pow. międzychodzki) doświadczonego rządcy kawalera (wymóg braku rodziny był częsty dla uniknięcia kosztów utrzymania). Majątek Gościejewo (pow. obornicki) oferuje pracę dla rządcy z praktyką w gorzelnictwie. Dobra hr. Kwileckiego (Wróblewo) poszukiwano podwładnych do administracji leśnej i polowej.

Czasopisma rolnicze piszą p zmianach w Kółkach Rolniczych „Poradnik Gospodarski” w numerze z 16 stycznia pisze o ostatecznym połączenie Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych z mniejszymi organizacjami w celu stworzenia jednolitego frontu przeciwko przymusowej parcelacji (reformie rolnej).

Kółka wprowadziły rygorystyczne normy na eksport jaj i masła do Niemiec i Anglii – rolnik musiał posiadać specjalną pieczęć kółka, aby jego towar został dopuszczony do transportu kolejowego. Promowano zakup wspólnych (spółdzielczych) młockarni parowych, aby uniezależnić mniejsze majątki od najmu maszyn od wielkich latyfundystów.

16 stycznia 1926 roku Urzędy Ziemskie w Poznaniu i Gnieźnie zaczęły publikować pierwsze imienne wykazy majątków, które miały podlegać przymusowemu wykupowi przez państwo.

W prasie społecznej dyskutowano o darowiznach hr. Mielżyńskiego na rzecz wsparcia inwalidów wojennych w Poznaniu.

Teatrze Wielkim w  Poznaniu Wystawiano operę „Halka” Stanisława Moniuszki . W Teatrze Polskim Grano komedię „Panna mężatka” Józefa Korzeniowskiego.

W Salonie Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych (ul. Berlińska, dziś 27 Grudnia) trwa wystawa zbiorowa Wielkopolskiego Związku Artystów Plastyków – eksponowano m.in. prace graficzne Jana Wronieckiego.

W kinie kinie „Słońce” jest projekcja filmu „Ben Hur” produkcji USA z 1925 r., to wielka nowość na polskim rynku).

Humoreska (z „Kuriera Poznańskiego”)

„Rozmowa dwóch dorobkiewiczów w kawiarni 'Wielkopolanka’: — Panie Szulcu, dlaczego pan kupił ten stary dwór, skoro pan nie odróżnia żyta od pszenicy? — Panie, ja nie kupiłem ziemi, ja kupiłem ten herb nad bramą, bo moja żona twierdzi, że on idealnie pasuje do koloru naszych nowych firanek w Poznaniu!”

16 stycznia 1926 r. w Poznaniu odbył się wielki pokaz mody karnawałowej w Domu Handlowym „Magnuszewski” przy Placu Wolności. Prezentowano „paryskie suknie z obniżonym stanem”, co wywołało zgorszenie u konserwatywnej części ziemiaństwa, przyzwyczajonej do bardziej zakrytych strojów.

„100 lat temu w Wielkopolsce”15 stycznia 1926

15 stycznia 1926 roku (Piątek)

15 stycznia 1926 roku Wielkopolska znajdowała się w samym środku fali niepokojów społecznych. W tym okresie w wielu majątkach ziemskich (m.in. w powiatach krotoszyńskim i kościańskim) trwał tzw. „czarny strajk”. Robotnicy rolni odmawiali nawet karmienia inwentarza, co doprowadzało do ostrych konfliktów z właścicielami ziemskimi.

W tym czasie intensywnie dyskutowano nad ustawą o wykonaniu reformy rolnej z grudnia 1925 r. W styczniu 1926 r. Okręgowy Urząd Ziemski w Poznaniu przygotowywał listy majątków do przymusowej parcelacji, co budziło ogromny opór i niepokój wśród wielkopolskiego ziemiaństwa .

Mimo kryzysu gospodarczego, połowa stycznia była szczytem sezonu towarzyskiego. W dworach organizowano tradycyjne kuligi. Ziemiaństwo zjeżdżało się do sąsiednich majątków na kilkudniowe wizyty.

15 stycznia to czas walnych zebrań lokalnych Kółek Rolniczych. Wielkopolscy ziemianie (np. w rejonie Żerkowa czy Jarocina) spotykali się, by omawiać ceny płodów rolnych i problemy z eksportem do Niemiec (trwała wojna celna z Niemcami, która mocno uderzała w wielkopolskie rolnictwo).

W„Kurierze Poznańskim” szeroko komentowano wystąpienia w Sejmie dotyczące sanacji skarbu państwa. W dziale kultury informowano o sukcesach Teatru Polskiego, ale także o objazdowych przedstawieniach, które docierały do mniejszych miast, jak Kościan czy Rawicz.

Trwały intensywne prace nad uruchomieniem stałej stacji nadawczej w Poznaniu (uruchomiona ostatecznie w kwietniu), co było głównym tematem rozmów technicznych wśród wykształconych warstw społecznych – posiadanie odbiornika radiowego było wtedy szczytem nowoczesności.

15 stycznia 1926 r. uroczyście obchodzono w wielu kościołach i szkołach Wielkopolski siódmą rocznicę walk powstańczych (Powstanie Wielkopolskie formalnie jeszcze trwało w styczniu 1919 r.). Wspominano m.in. krwawe walki pod Szubinem i Rynarzewem, które miały miejsce dokładnie 7 lat wcześniej.

W Hotelu Bazar na liście gości odnotowano przyjazd hrabiego Rogera Raczyńskiego z małżonką z Rogalina. Hrabia przybył do miasta w sprawach publicznych. W tym samym czasie w Bazarze zatrzymał się również pan Stanisław Turno z Objezierza.

W Muzeum Wielkopolskim otwarto nową, znaczącą wystawę „Grafika współczesna i rysunek”. Prezentowane były prace wybitnych polskich artystów, a otwarcia dokonał dyrektor muzeum, dr Marian Gumowski. Wystawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem sfer inteligenckich i ziemiańskich przebywających w Poznaniu.

W Teatrze Wielkim wieczorem odbyło się przedstawienie opery „Halka” Moniuszki. W lożach zauważono m.in. przedstawicieli rodziny Mielżyńskich z Iwna.

15 stycznia 1926 odbyły zaręczyny panny Marii Szczanieckiej z Narwi z panem Janem Meysztowiczem z majątku Pojoście na Litwie.

Do majątku w Gałowie (u rodziny Mycielskich) przyjechał z wizytą hrabia Maciej Mielżyński. Wizyta ma charakter prywatny, połączony z planowanym na weekend polowaniem w okolicznych lasach. W połowie stycznia 1926 roku w dworach wielkopolskich trwał sezon polowań. Był to czas intensywnych spotkań sąsiedzkich między rodzinami ziemiańskimi. Omawiano nie tylko wyniki łowów, ale też kwestie gospodarcze – m.in. jak utrzymać rentowność majątków po wprowadzeniu nowych reform.

15 stycznia 1926 roku w Poznaniu dyskutowano o organizacji nadchodzących Międzynarodowych Targów Poznańskich. Podkreślano, że Wielkopolska musi stać się „oknem na świat” dla polskiego eksportu, mimo trwającej wojny celnej z Niemcami.

„100 lat temu w Wielkopolsce”

W czwartek, 14 stycznia 1926 roku, Poznań pulsował życiem kulturalnym i towarzyskim.

Tego wieczoru w Teatrze Wielkim panowała atmosfera wielkiej klasyki. Na afiszu widniała opera „Hrabina” Stanisława Moniuszki. Było to wydarzenie o tyle szczególne, że spektakl był transmitowany przez radio (Poznańską Stację Nadawczą), co w 1926 roku było techniczną nowinką! „Hrabina” była idealnym wyborem dla poznańskiej publiczności – to opera pełna sarmackiego ducha, pokazująca życie wyższych sfer, z pięknymi ariami i scenami baletowymi.

Kino Apollo, mieszczące się przy dzisiejszej ul. Ratajczaka, było najelegantszym kinem w mieście. 14 stycznia 1926 roku zapraszało na: Film „Młodość i Przepych” (ang. The Spendthrift). W głównej roli występowała gwiazda tamtych lat – Irene Rich. Był to dramat obyczajowy o wielkich pieniądzach, miłości i rozrzutności – temat idealny na karnawałowe ploteczki. Warto dodać, że w kinie Apollo seansom towarzyszyła znakomita orkiestra, która grała „na żywo” (ilustracja muzyczna do filmu niemego), co czyniło z wizyty w kinie prawdziwe wydarzenie artystyczne.

Gazety wspominały o „Konkursie Piękności”, który budził kontrowersje w konserwatywnych kręgach. Starsze pokolenie ziemiaństwa (w tym matrony z rodów herbowych) uważało takie publiczne występy za skandaliczne i niegodne damy.

Tego dnia dyskutowano o organizacji wielkiego Balu Ziemiańskiego, który miał się odbyć pod koniec miesiąca. Plotkowano o tym, kto zamówił suknię u Hersego w Warszawie, a kto u lokalnych poznańskich mistrzów krawieckich.

Humoreska o „Oszczędnym Poznaniaku”: Popularne były żarty o tym, jak to Poznaniak idzie na bal, ale żeby zaoszczędzić na dorożce, zakłada kalosze na pantofle i idzie pieszo, byle tylko nie popsuć lakierków. Wyśmiewano się z przesadnej oszczędności, która jednak była powodem do dumy.

Oto ile musieliby zapłacić (walutą był już wtedy polski złoty, wprowadzony dwa lata wcześniej przez Władysława Grabskiego):

W Kawiarnia „Esplanada” (u zbiegu ul. 27 Grudnia i Kantaka) była miejscem, gdzie wypadało się pokazać. Kawa z ciastkiem – około 1,20 – 1,50 zł. (Dla porównania: kilogram cukru kosztował wtedy ok. 1,40 zł). Do kawy zawsze podawano najświeższą prasę na drewnianych kijach, a w „Esplanadzie” grał mały zespół salonowy. Na wspomnianą „Hrabinę” Moniuszki ceny były zróżnicowane:Miejsce w loży : ok. 10 – 15 zł., miejsce w parterze: ok. 5 – 8 zł., Jaskółka (najwyższe piętro dla studentów) –  ok. 1 – 2 zł. Wypożyczenie lornetki teatralnej w szatni kosztowało zazwyczaj 50 groszy. Kino było rozrywką nieco tańszą niż opera, ale Apollo trzymało wysoki standard. Bilet: od 1 zł do 3 zł (zależnie od tego, czy był to parter, czy balkon). Dorożka (kurs w obrębie centrum): ok. 2 – 3 zł. Samochody (taksówki) były rzadkością i kosztowały niemal dwa razy tyle.Gazeta („Kurier Poznański”): 15 groszy.

14 stycznia 1926 r. w Poznaniu plotkowano o zbliżających się Walnych Zebraniach wszyskich organizacji ziemiańskich. Tego dnia odbyło się zebranie Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych. Dla ziemian była to kluczowa sprawa – dyskutowano o cenach zboża i eksporcie do Niemiec, ponieważ trwała tzw. wojna celna.

Ziemianki natomiast spotykały się w ramach Sodalicji Mariańskiej, planując „Tydzień Miłosierdzia”.

W kręgach ziemiańskich dyskutowano o trudnościach z utrzymaniem służby dworskiej – narzekano, że „młode dziewczęta wolą iść do fabryk w Poznaniu niż do pracy w dworze”.

Ziemianki z powiatów wielkopolskich przygotowywały tzw. „Paczki dla Kresów”. Zbierano ciepłą odzież i książki dla polskich osadników na wschodzie kraju. Pani rodzina, pieczętująca się herbem Grzymała, z pewnością brała udział w takich inicjatywach – był to niepisany obowiązek moralny tamtej sfery.

W środowisku ziemiańskim jedną z najgłośniejszych i najsmutniejszych wiadomości była informacja o śmierci Józefa Mielżyńskiego z Bytynia (z linii Mielżyńskich herbu Nowina). Zmarł on w Paryżu. Rodzina Mielżyńskich była jedną z najbardziej wpływowych w regionie, więc każda informacja o „Paniczu Józefie” była szeroko komentowana w poznańskich salonach i dworach.

W majątku Posadowo (należącym do hrabiów Łąckich), 14 stycznia 1926 roku był dniem intensywnej pracy hodowlanej. Łąccy słynęli z zamiłowania do koni. Właśnie w tym czasie w prasie rolniczej pojawiały się wzmianki o sukcesach wielkopolskich stadnin. Ziemianie dyskutowali o tym, że hrabia Stanisław Łącki, jako wielki patriota i powstaniec, utrzymuje w majątku rygor i porządek, który stawiano za wzór innym właścicielom ziemskim.

Na spotkaniu Towarzystwa Czytelni Ludowych w Poznaniu przemawiano o konieczności „walki z tandetną literaturą”. Ziemiaństwo brało w tym aktywny udział, promując klasykę wśród służby folwarcznej.

14 stycznia był dniem, w którym w Poznaniu przebywało wielu przedstawicieli rodów: Czartoryskich, Kwileckich i Chłapowskich. Przyjechali oni do miasta na obrady Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po oficjalnych rozmowach o cenach zboża (które wtedy mocno spadały, co budziło niepokój w majątkach), wieczorem spotykano się na prywatnych rautach, gdzie głównym tematem były… nadchodzące bale karnawałowe i plotki o tym, kto z kim zatańczy pierwszy taniec.

„100 lat temu w Wielkopolsce”

13 stycznia 1926 roku w Teatrze Polskim w Poznaniu odbyła się premiera komedii obyczajowej autorstwa Zygmunta Kawelskiego pt:”Fura Słomy”, na którą wybrała się licznie wielkopolska inteligencja i ziemiaństwo.

13 stycznia 1926 roku oczy całego Poznania i okolicznych dworów zwrócone były na przygotowania do Balu Akademickiego, który był jednym z najelegantszych wydarzeń karnawału. Bal obywał się dorocznie w sali Hotelu Bazar . Zaproszenie dla jednej osoby 15 złotych, natomiast bilet ulgowy dla studentów 10 złotych. (Dla porównania: w 1926 roku kilogram chleba kosztował około 40-50 groszy, więc był to wydatek znaczący). Bilety i „karty wstępu” można było nabyć w księgarni św. Wojciecha oraz w portierni Hotelu Bazar. Zaznaczano, że „strój balowy (frak lub smoking) jest obowiązkowy”.

13 stycznia ogłoszono szczegóły walnego zebrania Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych, które miało odbyć się w Poznaniu. Obrady zaplanowano w sali „Domu Żołnierza”. Porządek obrad obejmował m.in. dyskusję o nowym cle na zboże, co było wówczas kluczowym tematem w każdym dworze ziemiańskim.

Redakcja

Zmarł Michał Palacz

Michał Palacz Szabla (1939–2026) 

Z głębokim smutkiem, ale i ogromną wdzięcznością za owoce Jego życia, żegnamy Michała Palacza – naszego Przyjaciela, wybitnego Wielkopolanina, pochodzącego z patriotycznej rodziny wielkopolskiej. Rodzina pochodziła z Górczyna, do dziś istnieje Pałac Palaczów, który obecnie służy Instytutowi Metodologii w Ponaniu.  Jego przodek Maciej Palacz brał udział w powstaniu listopadowym 1830 roku, w powstaniu 1848, syn Macieja, Wawrzyniec brał udział w powstaniu styczniowym 1863, w którym zginął pod Brdowem. Maciej Palacz był działaczem społecznym i politycznym będąc czynnym członkiem organizacji wyzwoleńczych i posłem na sejm pruski.

Michał Palacz urodził się majątku rodzinnym – Wielkie koło Poznania, tuż przed wybuchem II. wojny światowej – 23 sierpnia 1939 roku. Wraz z matką, jako niemowle osadzony był w Forcie VII w Poznaniu, potem wysiedlony transportem do Krakowa. Kiedy wraz rodziną wrócił po wojnie do Wielkopolski  zdobył w Poznaniu wykształcenie średnie w Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kantego i potem wyższe rolnicze w Wyższej Szkole Rolniczej. Choć z wykształcenia i profesji był inżynierem i zajmował się sprawami techniczno – gospodarczymi, jego prawdziwym powołaniem stała się historia. Jako potomek Macieja Palacza, legendarnego powstańca, nosił w sobie gen wolności, który przekuł w życiową misję ratowania polskich artefaktów walk wyzwoleńczych stając się depozytariuszem narodowej pamięci i jednego z najbardziej hojnych darczyńców w powojennej historii polskiego muzealnictwa.

Michał Palacz tropił na aukcjach szable, które brały udział w powstaniach listopadowym i styczniowym. Często są to tzw. „kosynierki” lub szable przerabiane w polowych kuźniach. Nie gromadził jednak swojej kolekcji dla własnej próżności, przekazując ją do muzeów i przywracając tym samym pamięć o konkretnych bitwach.  On, jak sam mówił  „uwalniał” te artefakty dla Narodu. Często podkreślał, że Jego celem jest, aby te przedmioty nie były zamknięte w prywatnych kolekcjach, lecz służyły edukacji całego narodu. Jego dary to kamienie milowe w zbiorach najważniejszych polskich instytucji:

Jako człowiek głębokiej wiary, przekazał do Skarbca Jasnogórskiego szable i wota, w tym najdoskonalszą polską szablę wz. 34  tzw. Ludwikówkę,  „królową polskich szabel”. Była ostatnią szablą bojową polskiej kawalerii przed II. wojną światową. Michał przekazał ją jako wotum, uważając  ją za szczytowe osiągnięcie polskiej myśli technicznej i płatnerskiej twierdził, że powinna spoczywać u stóp Królowej Polski, obok najważniejszych relikwii Narodu, symbolizując ciągłość polskiego czynu zbrojnego.

Ofiarował bezcenne egzemplarze broni z czasów Księstwa Warszawskiego na Zamek Królewski w Warszawie, przywracając stolicy pamiątki po epoce napoleońskiej, które tak rzadko zachowały się w polskich rękach. Między innymi  unikatową szpadę oficerską ze srebrną rękojeścią, z herbem królewskim. Dar ten został przekazany z intencją upamiętnienia zmarłej żony, Aleksandry z Żurowskich. Obecnie szpada ta znajduje się w części Zbrojowni Zamkowej, jest eksponowana jako wyjątkowy zabytek gwardii królewskiej, którego wcześniej brakowało w polskich zbiorach.

Wzbogacił narodową kolekcję w Muzeum Narodowym w Warszawie o unikatowe szable oficerskie, które dzięki Niemu nie trafiły na zagraniczne aukcje, lecz stały się własnością wszystkich Polaków. Dary te w postaci cennych eksponatów broni białej uzupełniły zbiory militariów. Przekazując je do muzeów, przywrócał pamięć o konkretnych bitwach, jak ta pod Brdowem, w której zginął jego przodek Wawrzyniec Palacz.  Dla Michała szabla to nie tylko stal, ale „dusza” żołnierza. Często powtarzał, że dary te mają przypominać o cenie wolności, jaką zapłacili jego przodkowie i polskie ziemiaństwo. Dzieła z Jego kolekcji brały udział w wystawach przekrojowych poświęconych polskiemu kolekcjonerstwu oraz grafice dwudziestolecia międzywojennego. 

Dla swojego rodzinnego regionu był wyjątkowo szczodry. Przekazał liczne artefakty związane z Powstaniem Wielkopolskim i Styczniowym, w tym pamiątki po swoim przodkach, Wawrzyńcu i Macieju Palaczach do Muzeum Narodowego  w Poznaniu. W 2014 r.  przekazał do tej placówki potężną kolekcję licząca ponad 450 obiektów, w tym rzadkie grafiki, rysunki oraz cenne starodruki i wydawnictwa bibliofilskie. W 2015 r. zorganizowano  najważniejszą wystawę monograficzną poświęconą Jego zbiorom  w Muzeum Narodowym w Poznaniu pt:”Sztuka w darze. Kolekcja Michała Palacza”.  Pokazano na niej m.in. prace takich artystów jak Leon Wyczółkowski, Józef Pankiewicz czy Konstanty Brandel.

Część Jego zbiorów, szczególnie materiały dokumentacyjne i archiwalia trafiało sukcesywnie do bibliotek oraz archiwów, w tym do Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu.

Odszedł Strażnik Honoru, ale Jego dar pozostaje z nami na Jasnej Górze, na Zamku Królewskim i w muzeach, przypominać będzie przyszłym pokoleniom o cenie polskiej wolności. 

Michał Palacz był postacią nietuzinkową. Zarówno w środowisku kolekcjonerów, jak i środowisku ziemiańskim cieszył się ogromnym autorytetem. Jego dary traktowane są w środowisku muzealnym jako przykład nowoczesnego mecenatu, kontynuującego tradycje wielkich wielkopolskich rodów, które przez wieki budowały zasoby kultury narodowej. Za swoją działalność został uhonorowany odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. 

Poza swoim hobby związanym z kolekcjonerstwem angażował się w wiele  akcji charytatywnych. Wspierał finansowo liczne instytucje takie jak: polskie szkoły na Ukrainie,  hospicja, ale również wspierał indywidualnie osoby potrzebujące pomocy z bliskiego mu środowiska. Robił to niesłychanie dyskretnie i nigdy nie pozwalał, aby o tych jego gestach mówiono publicznie.

Michał był człowiekiem krótkiej, konkretnej odpowiedzi, ogromnego poczucia humoru, kochającym życie i  Człowiekiem wielkiej szczodrości i serdeczności. Dla wielu z nas zawsze będzie przykładem bezinteresowności i skromności. Wiele osób, w tym ja sama, długo nie będzie potrafiło wykreślić Go z kontaktów w telefonie!

Wanda Niegolewska

Dla zainteresowanych przedstawiam bibliografię dot działaności Michała Palacza jako darczyńcy:

Bibliografia i wykaz źródeł: Dar Michała Palacza dla kultury polskiej

I. Katalogi wystaw i publikacje muzealne

  1. Muzeum Narodowe w Poznaniu, Sztuka w darze. Kolekcja Michała Palacza, Poznań 2015.
    • Opis: Oficjalny katalog wystawy monograficznej dokumentujący przekazanie ponad 440 obiektów (grafik, starodruków i militariów). Zawiera merytoryczne opracowanie zbioru oraz notę biograficzną o darczyńcy.
  2. Kronika Zamkowa / Arx Regia. Rocznik Zamku Królewskiego w Warszawie, Dary i Nabytki – rok 2008, Warszawa 2009.
  3. Opis: Oficjalny rejestr muzealny odnotowujący dar Michała Palacza w postaci unikatowej szpady oficerskiej z herbem królewskim z okresu Księstwa Warszawskiego.
  4. Muzeum Narodowe w Warszawie, wpis dotyczący darów Michała Palacza znajduje się w „Roczniku Muzeum Narodowego w Warszawie” wpis o darze Michała Palacza w oficjalnym spisie darczyńców brzmi następująco: „Do zbiorów militariów Muzeum Narodowego w Warszawie włączono, jako dar Pana Michała Palacza, zespół obiektów broni białej i oporządzenia, stanowiący istotne uzupełnienie kolekcji oręża polskiego i obcego. Darczyńca, kierując się dbałością o dobro kultury narodowej, przekazał obiekty o wysokich walorach historycznych, dokumentujące kunszt dawnego płatnerstwa.” Rocznik muzealny MNW podsumowanie za lata 2007–2009 w Nabytki, Zbiory Militariów
  5. Wielkopolskie Muzeum Wojskowe, Dawna broń z kolekcji Michała Palacza z Wielkiego ofiarowana do zbiorów Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego – pamięci żony Aleksandry, Poznań 2011/2012.
  6. Opis: Dokumentacja wystawy i spisu darów obejmującego zespół 28 szabel oraz broń drzewcową i miecz z przełomu XV/XVI wieku.

II. Artykuły prasowe i relacje medialne

  1. Głos Wielkopolski, Niezwykły dar dla poznańskiego muzeum. Setki grafik od Michała Palacza, wydanie z dnia 22 kwietnia 2015.
  2. Cytat: „To gest rzadko spotykany […]. Przekazanie ponad 400 grafik do Gabinetu Rycin to jedno z najważniejszych wzbogaceń zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu po 1989 roku”.
  3. Tygodnik 23 (tyg23.pbox.pl), Cenny dar dla Zamku, relacja z dnia 4 maja 2008.
  4. Opis: Artykuł opisujący uroczystość przekazania szpady na ręce dyrektora Andrzeja Rottermunda. Podkreśla patriotyczne motywacje darczyńcy i dedykację dla żony Aleksandry.
  5. Portal „Lepszy Poznań”, Sztuka w darze. Kolekcja Michała Palacza w Zamku Przemysła, maj 2015.
  6. Cytat: „Wystawa w nowych salach Muzeum Sztuk Użytkowych zapiera dech w piersiach. […] Michał Palacz z właściwym sobie skromnym stylem podkreślał, że te dary to spłata długu wobec historii”.
  7. Serwis Kultura u Podstaw (kulturaulu.pl), Kolekcja Michała Palacza w Muzeum Narodowym w Poznaniu, 2015.
  8. Opis: Analiza profilu kolekcjonerskiego Michała Palacza jako wzorca nowoczesnego mecenatu ziemiańskiego.

III. Publikacje kościelne i stowarzyszeń

  1. Kronika Klasztoru Ojców Paulinów w Brdowie, Akt przekazania daru – wotum Michała Palacza, maj 2015.
  2. Opis: Zapis uroczystości przekazania 8 szabel powstańczych i ryngrafu jako wotum. Zawiera treść odczytanego aktu darowizny.
  3. Serwis informacyjny „Życie Zakonne” (zyciezakonne.pl), Niecodzienny dar dla klasztoru paulinów w Brdowie, publikacja 15 maja 2015.
  4. Stowarzyszenie Miłośników Dawnej Broni i Barwy, Komunikaty Oddziału Poznańskiego – Wspomnienie pośmiertne o Michale Palaczu, styczeń 2026.
  5. Opis: Tekst podsumowujący dorobek kolekcjonerski i darowizny dla najważniejszych placówek muzealnych w Polsce (Poznań, Warszawa, Jasna Góra).

Artykuł z „Głosu Wielkopolskiego” z dnia 22 kwietnia 2025 roku – w dniu wernisażu wystawy

Muzeum Narodowe w Poznaniu wzbogaciło się o unikatową kolekcję. Michał Palacz, znany wielkopolski kolekcjoner i pasjonat historii, przekazał placówce ponad 400 grafik i starodruków. To jedno z najcenniejszych prywatnych darowizn, jakie muzeum otrzymało w ciągu ostatnich dekad.

Wystawa pod tytułem „Sztuka w darze”, którą od wtorku można podziwiać w murach Muzeum Sztuk Użytkowych (oddział MNP), to hołd dla człowieka, który przez lata z ogromną starannością budował swój zbiór. Michał Palacz, potomek zasłużonej wielkopolskiej rodziny, postanowił, że owoce jego wieloletnich poszukiwań powinny stać się własnością publiczną.

To gest rzadko spotykany w dzisiejszych czasach – mówili podczas otwarcia wystawy muzealnicy. – Przekazanie tak licznego i spójnego zespołu prac do Gabinetu Rycin znacząco uzupełnia nasze zbiory o rzadkie ryciny mistrzów zachodnioeuropejskich, których dotąd brakowało w poznańskiej kolekcji.

Wśród przekazanych obiektów dominują ryciny z okresu od XVI do XIX wieku. Są to prace mistrzów niderlandzkich, francuskich i niemieckich, ale nie brakuje też poloników. Tematyka zbioru jest szeroka: od scen religijnych i mitologicznych, przez precyzyjne portrety historyczne, aż po rzadkie widoki dawnych miast i starodruki.

Sam darczyńca, Michał Palacz, ze skromnością odnosi się do swojego czynu. Podczas wernisażu podkreślał, że kolekcjonowanie zawsze było dla niego formą ochrony dziedzictwa narodowego przed rozproszeniem i zniszczeniem. Przekazując zbiory do muzeum, chciał mieć pewność, że będą one bezpieczne i dostępne dla badaczy oraz szerokiej publiczności.

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy taki gest pana Michała. Wcześniej do Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego trafił jego cenny zbiór dawnej broni białej, w tym unikatowe szable. Obecna wystawa grafik jest jednak pierwszą tak dużą prezentacją całości daru, który teraz na stałe wejdzie do kanonu narodowych skarbów przechowywanych w Poznaniu.

Wystawę „Sztuka w darze. Kolekcja Michała Palacza” można zwiedzać w Zamku Przemysła. Jest to nie tylko okazja do obejrzenia kunsztownych rycin, ale także do refleksji nad rolą współczesnego mecenatu.

Wesołych Świąt

Bronisława Rychter- Janowska „Boże Narodzenie” lata 30. 20 w.

BÓG SIĘ RODZI

Gdy adwentowy

Bieg swój kończą sanie

Nim Rok znów Nowy

Niebawem nastanie

     Szukaj na niebie

    Czy gwiazda Ci świeci,

    Patrzy na Ciebie

    W sercu odzew wznieci

Tak życzmy sobie

Pospołu w Wiliję

Dziecię w tej dobie

W Swą orbitę wzbije

      Pokój przywodzi

      I lęki rozwieje

      Niech Bóg się rodzi

      Też w Waszym Betlejem

                  ***
Andrzej Waliszewski

Zmarł Pan baron Eustachy Horoch h. Trąby

W dniu 16. grudnia 2025 roku, po ciężkiej, nieuleczalnej chorobie zmarł w Poznaniu Pan Eustachy baron Horoch. Pożegnanie odbędzie się w dniu 23. grudnia bieżącego roku na poznańskim Cmentarzu Komunalnym Junikowo. Świecka ceremonia pogrzebowa rozpocznie się w domu parafialnym o godzinie 14:30, po czym nastąpi złożenie prochów zmarłego w grobie rodzinnym, o czym zawiadamiają pogrążeni w smutku: córka Katarzyna, siostra Małgorzata, brat Andrzej, wnukowie oraz pozostali członkowie rodziny.

Pan Eustachy Tomasz bar. Horoch z Leszczan h. Trąby urodził się w 31 lipca 1942 roku w majątku Podlesie. Rodzice – Tytus bar. Horoch z Leszczan h. Trąby, Jadwiga z Fabrycych h. Pelikan, Dziadkowie – Zdzisław bar. Horoch z Leszczan h. Trąby, Emilia z Jasieńskich h. Dołęga oraz Kazimierz Fabrycy h. Pelikan, Jadwiga Pawlewska. Całe dorosłe życie zmarłego związane było z Poznaniem i Wielkopolską.