„100 lat temu w Wielkopolsce”

W czwartek, 14 stycznia 1926 roku, Poznań pulsował życiem kulturalnym i towarzyskim.

Tego wieczoru w Teatrze Wielkim panowała atmosfera wielkiej klasyki. Na afiszu widniała opera „Hrabina” Stanisława Moniuszki. Było to wydarzenie o tyle szczególne, że spektakl był transmitowany przez radio (Poznańską Stację Nadawczą), co w 1926 roku było techniczną nowinką! „Hrabina” była idealnym wyborem dla poznańskiej publiczności – to opera pełna sarmackiego ducha, pokazująca życie wyższych sfer, z pięknymi ariami i scenami baletowymi.

Kino Apollo, mieszczące się przy dzisiejszej ul. Ratajczaka, było najelegantszym kinem w mieście. 14 stycznia 1926 roku zapraszało na: Film „Młodość i Przepych” (ang. The Spendthrift). W głównej roli występowała gwiazda tamtych lat – Irene Rich. Był to dramat obyczajowy o wielkich pieniądzach, miłości i rozrzutności – temat idealny na karnawałowe ploteczki. Warto dodać, że w kinie Apollo seansom towarzyszyła znakomita orkiestra, która grała „na żywo” (ilustracja muzyczna do filmu niemego), co czyniło z wizyty w kinie prawdziwe wydarzenie artystyczne.

Gazety wspominały o „Konkursie Piękności”, który budził kontrowersje w konserwatywnych kręgach. Starsze pokolenie ziemiaństwa (w tym matrony z rodów herbowych) uważało takie publiczne występy za skandaliczne i niegodne damy.

Tego dnia dyskutowano o organizacji wielkiego Balu Ziemiańskiego, który miał się odbyć pod koniec miesiąca. Plotkowano o tym, kto zamówił suknię u Hersego w Warszawie, a kto u lokalnych poznańskich mistrzów krawieckich.

Humoreska o „Oszczędnym Poznaniaku”: Popularne były żarty o tym, jak to Poznaniak idzie na bal, ale żeby zaoszczędzić na dorożce, zakłada kalosze na pantofle i idzie pieszo, byle tylko nie popsuć lakierków. Wyśmiewano się z przesadnej oszczędności, która jednak była powodem do dumy.

Oto ile musieliby zapłacić (walutą był już wtedy polski złoty, wprowadzony dwa lata wcześniej przez Władysława Grabskiego):

W Kawiarnia „Esplanada” (u zbiegu ul. 27 Grudnia i Kantaka) była miejscem, gdzie wypadało się pokazać. Kawa z ciastkiem – około 1,20 – 1,50 zł. (Dla porównania: kilogram cukru kosztował wtedy ok. 1,40 zł). Do kawy zawsze podawano najświeższą prasę na drewnianych kijach, a w „Esplanadzie” grał mały zespół salonowy. Na wspomnianą „Hrabinę” Moniuszki ceny były zróżnicowane:Miejsce w loży : ok. 10 – 15 zł., miejsce w parterze: ok. 5 – 8 zł., Jaskółka (najwyższe piętro dla studentów) –  ok. 1 – 2 zł. Wypożyczenie lornetki teatralnej w szatni kosztowało zazwyczaj 50 groszy. Kino było rozrywką nieco tańszą niż opera, ale Apollo trzymało wysoki standard. Bilet: od 1 zł do 3 zł (zależnie od tego, czy był to parter, czy balkon). Dorożka (kurs w obrębie centrum): ok. 2 – 3 zł. Samochody (taksówki) były rzadkością i kosztowały niemal dwa razy tyle.Gazeta („Kurier Poznański”): 15 groszy.

14 stycznia 1926 r. w Poznaniu plotkowano o zbliżających się Walnych Zebraniach wszyskich organizacji ziemiańskich. Tego dnia odbyło się zebranie Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych. Dla ziemian była to kluczowa sprawa – dyskutowano o cenach zboża i eksporcie do Niemiec, ponieważ trwała tzw. wojna celna.

Ziemianki natomiast spotykały się w ramach Sodalicji Mariańskiej, planując „Tydzień Miłosierdzia”.

W kręgach ziemiańskich dyskutowano o trudnościach z utrzymaniem służby dworskiej – narzekano, że „młode dziewczęta wolą iść do fabryk w Poznaniu niż do pracy w dworze”.

Ziemianki z powiatów wielkopolskich przygotowywały tzw. „Paczki dla Kresów”. Zbierano ciepłą odzież i książki dla polskich osadników na wschodzie kraju. Pani rodzina, pieczętująca się herbem Grzymała, z pewnością brała udział w takich inicjatywach – był to niepisany obowiązek moralny tamtej sfery.

W środowisku ziemiańskim jedną z najgłośniejszych i najsmutniejszych wiadomości była informacja o śmierci Józefa Mielżyńskiego z Bytynia (z linii Mielżyńskich herbu Nowina). Zmarł on w Paryżu. Rodzina Mielżyńskich była jedną z najbardziej wpływowych w regionie, więc każda informacja o „Paniczu Józefie” była szeroko komentowana w poznańskich salonach i dworach.

W majątku Posadowo (należącym do hrabiów Łąckich), 14 stycznia 1926 roku był dniem intensywnej pracy hodowlanej. Łąccy słynęli z zamiłowania do koni. Właśnie w tym czasie w prasie rolniczej pojawiały się wzmianki o sukcesach wielkopolskich stadnin. Ziemianie dyskutowali o tym, że hrabia Stanisław Łącki, jako wielki patriota i powstaniec, utrzymuje w majątku rygor i porządek, który stawiano za wzór innym właścicielom ziemskim.

Na spotkaniu Towarzystwa Czytelni Ludowych w Poznaniu przemawiano o konieczności „walki z tandetną literaturą”. Ziemiaństwo brało w tym aktywny udział, promując klasykę wśród służby folwarcznej.

14 stycznia był dniem, w którym w Poznaniu przebywało wielu przedstawicieli rodów: Czartoryskich, Kwileckich i Chłapowskich. Przyjechali oni do miasta na obrady Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po oficjalnych rozmowach o cenach zboża (które wtedy mocno spadały, co budziło niepokój w majątkach), wieczorem spotykano się na prywatnych rautach, gdzie głównym tematem były… nadchodzące bale karnawałowe i plotki o tym, kto z kim zatańczy pierwszy taniec.