Fragmenty Dziennika Pana Macieja Morawskiego, udostępniane sukcesywnie dla naszej strony – prosto z Paryża .
Brulion Macieja Morawskiego
MM08.06.2019
W drugiej połowie października 1984 przekazujący mi czasem ważne informacje z Polski, wybitny kapłan, wobec którego zobowiązałem się, że nigdy nikomu jego nazwiska nie przekażę, nagle wezwał mnie do siebie w „kluczowej sprawie”. Zgodnie ze swym zwyczajem złożył swe rytualne oświadczenie – „Iż nie jest rolą kapłanów przekazywać nam ( RWE) informację”, stwierdził że po dramacie ks. Jerzego Popiełuszki grozi Polsce zamach stanu. Partyjny „BETON” chce wyeliminować Jaruzelskiego. Oczywiście przekazałem do Monachium tą wiadomość. W Warszawie jak wiemy do żadnego zamachu stanu nie doszło. Po latach już w Warszawie pytałem o tę sprawę mego stryjecznego brata Kazimierza Morawskiego, gorącego zwolennika ostrożnej, ugodowej polityki Jaruzelskiego i Adzio odpowiedział mi, że oczywiście prowadząca ku OKRĄGŁEMU STOŁOWI polityka Jaruzelskiego niepokoiła aparaty partyjny i bezpieczeństwa. Bali się o własną skórę i posady. Jasne, że próbowali spiskować, ale Jaruzelski z pomocą Kiszczaka starał się ich „trzymać za mordę”. Adzio dodał, jak pamiętam, że szczególnie groźnym wtedy był były wojewoda poznański, b.członek Biura Politycznego wicepremier, a od roku 1982 w częściowej odstawce na stanowisku ministra pełnomocnego w dziale handlowym ambasady PR L w Berlinie Wschodnim Tadeusz Grabski. Był był związany z l ludźmi Eryka Honekera i z twardogłowymi w Moskwie . Był owych Radzieckich ultrasów i twardoglowych oraz Armii Radzieckiej kandydatem na miejsce Jaruzelskiego. Zdaniem Adzia, Czesław Kiszczak miał ogromne trudności w utrzymaniu w ryzach, globalnie zwanych Sil Bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że owe siły bały sie czywiscie jedynie własna skórę.Jakaś ich część marzyła o interwencji Radzieckiej, choć Adzio zapewniał, że sporo pośród nich bało się Rosjan i zbyt wielkiej rozróby. Jednak plany zamachu stanu wypracowane przez Władysława Grabskiego i wspierane przez NRD ponoć był gotowe. Szło o operację w stylu zbiorowej interwencji, podobnej jaka była w Czechosłowacji w sierpniu 1968 roku. Gorbaczow, wówczas już mocny osadzony w kierowniczym siodle ZSRR.Po postu zabronił dokonana takiej operacji i w pełni poparł politykę Jaruzelskiego i dość rychło stwierdził: „to mój wielki przyjaciel”.Polacy wszystko to wiedzieli, stąd wielka popularność GORBACZEWA U NAS!!!!!!
Wysłane z aplikacji Poczta dla Windows 10
| MM07.06 2019 |
Wczoraj minęło lat 7 od zgonu mego stryjecznego brata Kaimierza zwanego Adziem, z którym przygarnięty do pałacu w Malej Wsi pod Grójcem, przez Adzia rodziców, spędziłem w czasie wojny lat kilka. Rzecz z tym, że starsza o 8 lat ode mnie siostra Magdy była żołnierzem wywiadu AK, a nasze warszawskie mieszkanie na Zimorowicza 4 było jednym z centrów owego wywiadu. Tak więc brat mego ojca Tadeusz, wziął mnie do siebie do Małej Wsi. Tam wraz z jego dziećmi uczyłem się na domowych kompletach. Byłem w jednej klasie z mym rówieśnikiem – Adziem. Mieszkałem z nim w jednym pokoju wraz z jego starszymi braćmi Zdzisiem i Stasiem.
Jak, wczoraj już pisałem, kult PPS wpajała nam wtedy, nieco od nas, zajmująca naszą edukacją, senator Dorota Kłuszyńska, de domo Dora Pilcer, ponoć? kuzynka Róży Luksemburg.Pani Dorota była koleżanką z senatu księcia regenta Zdzisława Lubomirskiego, ojca ciotki Julci, której posagiem była Mała Wieś. Dorota Kłuszyńska, jak już pisałem wczoraj, ukrywała się w Malej Wsi. Jej wykrycie przez hitlerowców groziło „całemu pałacowi” rozstrzelaniem. Jej socjalizmem przejmowałem się ja, Adzio i Zdziś. Najstarszy brat Adzia – Staś się z tej „socjalistycznej manii” wyśmiewał. A książę Zdzisław i mój stryj Tadeusz, ku oburzeniu ciotki Julci, nie brali tego naszego socjalizmu na serio.W wyniku dość skomplikowanych wydarzeń – jak mój wyjazd późną wiosną 1944, do mieszkania mej matki do Warszawy, gdzie wpadłem w ręce tak zwanej Brygady Kamimskiego, której sołdaci próbowali mnie zgwałcić, razem z mą matką trafiłem ponownie do Malej Wsi. Tam, na przyśpieszonych kursach wraz z Adziem skończyliśmy Gimnazjum mając po 14 lat. Później nasze drogi się rozeszły. Ja z Matką udałem się do Wielkopolski, gdzie mając 15 lat zdałem w mym UKOCHANYM KOŚCIANIE – MATURĘ. Później zacząłem na Uniwersytecie Poznańskim studiować psychologię, a na początku listopada 1946, wyjechałem jako nieletni na paszporcie matki do ojca, do Francji. W ładnych kilka lat później Adzi nas kilka razy odwiedzał, zatrzymywał się zawsze u mych rodziców i moim mieszkaniu w ambasadzie Wolnej Polski 9 (Ul. UNIWERSYTECKA 174 PARYZ 7). Przyznam że mało o z tych jego wizytach pamiętam, poza faktem, że sprawiały one mnie i mym rodzicom wielką radość! Adzio już wtedy był bardzo proreżimowy. Ojciec mój – A TO PAMIĘTAM ŚWIETNIE – mawiał mi , że gdy ten czysto policyjny, narzucony przez Rosję, komunizm upadnie, co jego zdaniem rychło miało nastąpić, będzie trzeba – uważał – godzić Polaków między sobą. wspominał wtedy, że w latach dwudziestych najgroźniejsza dla Polski plagą były spory i dzika nienawiść – LEGIONISTÓW, HALERCZYKÓW, TYCH CO STAWIALI NA ROSJĘ, CZY TEŻ ODWROTNIE NA AUSTRIĘ
W latach sześćdziesiątych Adzio zjawił się w Paryżu, jako katolicki korespondent „postępowy”, w obsłudze prasowej premiera Józefa Cyrankiewicza, podczas oficjalnej wizyty. Zadzwonił do mnie , zaprosiłem go na dobry lunch. Nie uwierzył mi , ze czerwony reżim w Polsce się wali. Przeciwnie tłumaczył , ze na pewno wie, że USA lada dzień zamknie RWE , którego byłem korespodentem. Namawiał mnie na powrót do Polski. Gadał, że może to omówić to samym z Cyrankiewiczem. Odpowiedziałem mu, że kocham moje Radio i dalem 10 egzemplarzy pisma ” Na Antenie”, gdzi pelno było informacji zakulisowych dotyczących PRL . Zabrał pismo z zaciekawieniem i w drodze powrotnej je rozdal ekipie Cyrankiewicza i samemu premierowi. na skutek tego zabroniono mu spotykać się ze mną, Stwierdzono, ze za dużo mi powiedział, na przykład o RWE. Powiedzieli, że szło tu o tajną obietnicę jakichś „postępowych” a ważnych Amerykanów….
TTak więc dopiero po długim czasie się spotkalismy, kiedy tym razem ja byłem w obsłudze prasowej prezydenta Mitterranda. Było to wtedy, kiedy Jaruzelskiemu komunizm się walił. Po moim przyjeździe do hotelu Victoria, zjawił się Adzio, wraz ze swoim pracownikiem, miłym panem Klepką Z MI Rzuciliśmy się sobie , ku zdumieniu obecnych w ramiona . Od tego czasu widywałem Adzia w Warszawie, zawsze kiedy tu przyjeżdżałem. Byliśy nawet razem na wczasach w Juracie. Powołalem wtedy do życia, za radą Zdzisia Morawskiego Klub im. Gordzio la Piry. który miał być porozumieniem ponad podziałami. U ADZIA spotykałem Jaruzelskiego.Pamietam, jak mówiłem mu, po zabójstwie księdza Popiełuszki, że przekazałe informację do Monachium i Waszyngtonu, ze popierani prze NRD przygotowują zamach stanu. na pytanie kto ten zamach stanu przygotowuje, nie otrzymałem odpowiedzi. Adzio twierdził że duszą tego pomysłu był radca handlowy PRL w Berlinie Wschodnim, ale że Rosja go nie popierała, bojąc się wojny domowej w Polsce. Adzio był wierny Jaruzelskiemu na 102 procent, w pelni stawiał na dogadanie się z opozycją. Przez kilka lat organizowaliśmy podczas moich pobytów w Warszawie, spotkania członków klubu La Piry. Organizowaliśmy w lokalach duże debaty, dążące do rozładowywania napięć. Gorącym zwolennikiem tych debat był na przykład Mieczysław Rakowski. Jeżeli chodzi o prelegentów to na przykład był Aleksander Hall i wielu innych oraz dziesiątki kluczowych w życiu Polski osób
Adzio, de facto Kazimierz Bazyli Morawski, zmarł 6 czerwca 2012. Ja wówczas poważnie chory, z bólem serca musiałem zrezygnować z udania się do Warszawy na Jego pogrzeb. Reprezentowała mnie moja córka Natalia , która wuja Adzia dobrze znała i kochała. I tyle na dziś. Może tylko dodam, że Jaruzelski był ponoć naszym dalekim krewnym i o tym mawiał czasem Adziowi
Wysłane z aplikacji Poczta dla Windows 10
| Wolny od wirusów. www.avast.com |
MM06.06 2019
Teraz pragnę nawiązać do wszczętej tu ostatnio przez byłych Emigrantów politycznych debaty dotyczącej faktu, że jak dotąd nie ukazały się w druku TAJNE RAPORTY POLTYCZNE MEGO OJCA—-Rzecz w tym, że owe raporty niewątpliwie przynoszą obraz długoletnie walki politycznej wiedzionej przez długie lata przez polska emigrację niepodległościową we Francji. Jak już pisałem wielką wagę historyczną tych raportów, które w pewnym sensie uzupełniają archiwa KULTURY podkreślał Jerzy Giedrojć, który jak pamiętam dodawał, iż ukazanie się ich w druku „nie wszystkim będzie na rękę??? GIEDROYCIA skądinąd w pewnym okresie oburzało, że w związku z koniecznym remontem zwanej „Mickiewiczowską”
BIBLIOTEKI POLSKIEJ na Wyspie Św.Ludwika w Paryżu jednej z najbardziej godnych uwagi polskich bibliotek historycznych w świecie, nie było przez
jakiś czas dostępu do owych RAPORTÓW. Giedrojć też mawiał mi, że bez brania ich pod uwagę, nie może być mowy o rzetelnej historyczno – naukowej analizy, drugiej wielkiej Politycznej emigracji we Francji. Na me relacje i uwagi pozytywnie zareagował wielce ceniony przez Jerzego oraz Henryka Grudzieńskiego, Wojciech Sikor, prezes FUNDACJI KULTURY PARYSKIEJ oraz Stowarzyszenia INSTYTUT LITERACKI „KULTURA” Dodam, bo chyba to waż, że już z Warszawy dotarła do mnie opinia , że jest rzeczą oczywistą, iż w kraju obecnie wysoko ceni się emigrację , niegdyś bojowo antykomunistyczną. Do niedawna lekceważono ten fakt w kręgach lewicujących.
MM4.06.2019
W mym wczorajszym dzienniku pisałem w związku z pełnym oburzenia PYTANIEM, jednego z tutejszych to znaczy paryskich, chyba już mocno starszych panów, kiedy wreszcie ukażą się w druku tajne raporty mego ojca ambasadora wolnej POLSKI przy Francji, raporty pisane dla kierownictwa WOLNEJ POLSKI REZYDUJĄCEGO NA WYCHODŹTWIE W LONDYNIE. Ów bojowy starszy pan stwierdził , ŻE NADSZEDŁ NAJWYŻSZY CZAS by przeczytać o naszej emigracji politycznej coś obiektywnego i wywarzonego, a ” Pański ojciec był takim wyważonym i obiektywnym człowiekiem w swych opiniach i ocenach….”
Te słowa owego rozmówcy przypomniały mi co o mym ojcu. W 2005 roku w Tygodniku Powszechnym pisał inteligentny pisarz, działacz, księgarz, aktor – ANDRZEJ DOBOSZ o moim ojcu:
Kajetan MORAWSKI, ur. w 1892 w JURKOWIE (powiat kościański), zmarły w 1973 roku w Lailly en Val (LOIRET). Był umiarkowanym konserwatystą. We wczesnej młodości żywi podziw dla Romana DMOWSKIEGO, którego cenił wyłącznie na podstawie lektury jego wczesnych prac publicystycznych. Niemal równocześnie entuzjazmował się działalnością Józefa Piłsudskiego. Potem do obu zachował szacunek Tyle pamiętam z opinii Pana Dobosza o moim ojcu. (Andrzej Dobosz ja sobie przypominam sporo pisał o mym ojcu i właśnie o tych jego tajnych raportach.
Wiem też od Ministra Edmond Michelet, że de Gaulle uważał mego ojca za człowieka wysoce rozsądnego, zawsze na swym miejscu i głęboko wierzącego , że absurdalny komunistyczny system lada rok runie. A po śmierci mego ojca w roku 1973, kiedy de Gaulle już nie żył, jego wdowa napisała do mnie, iż de GAULLE bardzo cenił mego ojca i żywił doń szczerą sympatię
Tyle na dziś….
MM29.05.2019
We wczorajszym dzienniku zdawałem sprawę z tego, iż ja chodzący o kulach inwalida zimnej wojny ciężko chory na serce, dzięki koledze wybitnemu polskiemu dziennikarzowi, który przed laty robił na moje zamówienie przeglądy francuskiej, piszącej p Polsce, prasy dla Radia Wolna Europa udałem się jego autem do Konsulatu Generalnego RP w Paryżu, w niedzielę głosować. Natomiast już wczoraj wystąpiłem z apelem do władz RP. NP oraz SENATU RP (który tak sprawnie opiekuje się Polonią, w tym w pierwszym rzędzie do tak wybitny i od lat bliski mi senator ŻARYN), żeby w październikowych wyborach, można było głosować przez pośrednika!!!! Sprawa istotna w ubiegłą niedziele moja znajoma ze starej i niepodległościowej emigracji będąc schorowana w ogóle nie głosowała…… Skądinąd chce podkreślić, iż minione niedzielne wybory przebiegały w Konsulacie bardzo sprawnie i powiedziałbym SYMPATYCZNIE. Paryski Konsulat Generalny ma po przeróbce lokal funkcjonalny, wręcz elegancki, wyposażony w świetną nowoczesną windę, co dla mnie inwalidy chodzącego o kulach bardzo istotne!!!
MM 03.05.2019
Na mnie byłym współpracowniku Radia Wolna Europa, który był od roku 1965 etatowym w Radio Free Europe Information Services , a poprzednio od wielu lat „free lancem” informacyjny, ogromne wrażenie zrobiła wiadomość, że Radio Wolna Europa powraca do Bułgarii i Rumunii, by tam promować jakościowe dziennikarstwo!
Z miejsca stwierdzę, iż uważam, że w ramach obecnej, tak chyba wyraźnie jeszcze wzmocnionej, przyjaźni Polska – USA warto by także, gdy chodzi o nasz kraj, wznowić nadawanie serwisów informacyjnych RWE. Rzecz w tym, że Radio Wolna Europa ma u nas w wielki autorytet obiektywizmu i rzetelności! Choć cenię polskie państwowe media – radio i telewizję, którego tu w Paryżu regularnie korzystam. Siostry Szarytki z Domu Św Kazimierza, w którym obecnie przebywam, wyposażyły mnie w kilka kanałów polskiej telewizji. Jako człowiek ciężko chory na serce w wyniku „wojny psychologicznej”, jaką ze mną prowadziły służby, ponieważ w ich pojęciu byłem szpionem. Niestety takie praktyki stosowano także z mą eks-żoną. Jestem teraz, powiedziałbym „ogromnym inwalidą”, z przyjemnością oglądam polskie programy dzień w dzień.
Serwisy informacyjne RWE, na pewno miałyby w Polsce kolosalny autorytet moralny, jako informator niezależny od polskiego rządu! Dodam, że w pewnym sensie owe wznowione dzienniki informacyjne RWE dobrze by towarzyszyły zapowiadającej się obecności wojsk USA w naszym kraju. Pokorne ośmielam się apelować do dyrektora Lechosława Gawlikowskiego, autora znakomitej książki o zmarłych już pracownikach RWE, świetnego likwidatora dawnej Rozgłośni Polskiej RWE o przedstawienie Amerykanom tego mego powiedziałbym apelu. O poparcie tej myśli np. odpowiednią konferencją w RADIO CAFE . Apeluję również do Mariusza KUBIKA, prezesa zarządu Stowarzyszenia byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół RWE imienia Jana NOWAKA, ( Jestem po NOWAKu i następnie po BARTOSZEWSKIM prezesem honorowym od roku 2015 tej organizacji,
MM 1 05 2019
Lada tydzień ma się ukazać 3. wydanie ( dwa poprzednie wydania błyskawicznie się rozeszły) książki o mnie, jakże wybitnej dziennikarki poznańsko-kościańskiej – Pani Teresy MASŁOWSKIEJ. Wydawca wysoko ceniony Instytut im., Stefana Grota Roweckiego w tak dynamicznym intelektualnie mieście Lesznie !! Tytuł owej książki ŁĄCZNIK Z PARYŻA (RZECZ O WETERANIE ZIMNEJ WOJNY.
Aneks tej pracy przynosi wiele gdzie indziej niedostępnych, rewelacyjnych momentów – np. listów mego szefa Jana Nowaka-Jeziorańskiego do mnie, mych listów do Redaktora Jerzego Zielonki oraz listów Stanislawa Gebhardta.
Posłowie do tego dziełka napisali ludzie dobrze zorientowani i wybitni, tacy jak – Roman Majewski red. naczelny Panoramy Leszczyńskiej, profesor Waldemar Handke- czołowy znawca najnowszej historii naszego kraju i Wielkopolski w szczególności, no i mój bliski przyjaciel redaktor Jerzy Zielonka, m.i. spec od dziejów wojennych i powojennych byłego województwa leszczyńskiego, świetny pisarz o fascynującym piórze.
To trzecie wydanie pracy redaktor Teresy Masłowskiej ma przynieść pewne uzupełnienia dotyczące, jak to mawia redaktor Zielonka, KOŚCIANA – AKOWSKIEJ WYSPY NA MORZU CZERWONYM. Ważnym uzupełnieniem jest na przykład sprawa dotycząca Edwarda Boryczko, jednego z szefów PPS w Kościanie lub informacja o nagonkach na mnie kościańskich czerwonych. Również i o tym jak jeszcze w roku 1945 przedstawiono mi pewnego pracownika kościańskiego UB, mówiąc „nasz człowiek będzie cię chronił, bądź z nim w kontakcie, podpisuj co ci poleci”. Na początku roku 1946, gdy już mieszkałem i studiowałem psychologię w Poznaniu, zgłosił się do mnie jakiś młody ubek i powiedział, że ów mój znajomy pracownik SB z Kościana – to zdrajca. Zaproponował mi współpracę z sobą. Propozycje tę odrzuciłem mówiąc, że jeśli będzie nalegał poskarżę się memu wpływowemu krewnemu. Na takie moje dictum dał mi spokój. Jak się póżniej dowiedziałem od redaktora Zielonki, mój kościański ubek był związany z wywiadem. czując, że w grozi mu zdemaskowanie uciekł do partyzantki, a póżniej na Zachód.
M.M
MM 23 4 2019
Dochodzą do mnie echa świadczące o tym.iż zgoła poważni specjaliści obawiają się tego.iż ci lub inni terroryści mogą wyposażyć się w broń atomową!!! Ale jeszcze łatwiejszym dla terrorystów byłby zamach z użyciem materiału radioaktywnego, czyli użycie jak to się teraz określa tak zwanych „brudnych bomb” czyli bomb zawierających materiały radioaktywne, tak ponoć szeroko używane w przemyśle i nawet w medycynie.
Jedno pewne: trzeba się na takie zagrożenie terrorystyczne odpowiednio przygotować, jasno wskazać społeczeństwom – co w wypadku tego typu ataku należy robić.
Jak dotąd fanatycy np. islamskiego terroryzmu posługują się „wysoce klasycznymi” metodami agresji. Ale w pewnym sensie zdaje się leżeć w logice rzczy, że prędzej, czy później użyją o wiele groźniejszych broni….. I jest chyba rzeczą oczywistą i na tyle ewidentnie możliwe zagrożenie należy się przygotować! Ale ponoć, ponoć do końca rozumieją to tylko spece z PENTAGONU! Nasze, to jest europejskie rządy, czy też unijne władze w Brukseli nie chcą jakby problemu dostrzec i naukowo przeanalizować!!!!
A teraz z zupełnie innej beczki! Przed chwilą spotkała mnie wielka radość!!! Nadeszły życzenia wielkanocne od Przewodniczącej Rady, od Starosty i Wicestarosty mego ukochanego powiatu KOŚCIAŃSKIEGO! Serdeczne dzięki i me najlepsze świąteczne życzenia dla owych władz i dla całego powiatu, dla wszystkich jego mieszkańców!!!!
MM 22 4 2019
Nie mam pojęcia do jakiego stopnia tezy o możliwości skonstruowania przez terrorystów w ich domach broni atomowej „trzymają się kupy”!!!!! Jeden z mych czytelników nawiązuje do mego dziennika z wczoraj i dowodzi, żę terroryści nie potrzebują dostawać od tych czy innych wrogich „Zachodowi” państw broni atomowej —bo prędzej czy później domowym sposobem sami ją sfabrykują!!!!!
Jak się dowiaduję od osób czytających z uwagą dotyczące tego tematu opracowania naukowe
szczególnie groźnymi mogą być także bojowe środki chemiczne np. gazy czy środki duszące, czu też parzące lub ktusztuszące czy też środki halucynogenne zwane psycho – gazami…..”
Ponoć ludzie o niezłej formacji chemicznej, a takimi terroryści zapewne mogą dysponować są w stanie takie bronie prawie że „domowym” sposobem fabrykować!!!!{
Tyle na dziś….
MM 16 04 2O19
Ogromny pożar katedry NOTRE DAME!!!!! W chwili gdy piszę te słowa nie ustalono jeszcze jasno przyczyn tego ponurego wydarzenia. Jak się zdaje obecnie, idzie o wypadek związany z będącymi w toku pracami renowacji katedry!
Jedno chyba niewątpliwe. Ten kolosalny pożar wstrząsnął Paryżem, całą Francją i całą Europą, więcej chyba bez obawy pomyłki, mogę powiedzieć – całym w pierwszy rzędzie chrześcijańskim światem….
W mym odczuciu długoletniego obserwatora biegu wydarzeń w Europie, ów godzący w jeden z czołowych symboli naszej chrześcijańskiej przeszłości i teraźniejszości kolosalny pożar ma symboliczne znaczenie. Jasno wskazuje, że nie znamy ani dnia, ani godziny w której jakaś ponura niespodzianka może nas zaskoczyć. Wzywa nas do wmożenia czujności! Do zdania sobie sprawy z tego, że nie wiemy co nas „za rogiem” czeka!!! Pełen swoistej mądrości Ojciec mój, ambasador Kajetan Dzierżykraj-Morawski z Jurkowa, powiat Kościan, gmina Krzywiń, zwany w MSZ-ecie KADEMOREM, przypominał czasem jakie ogromne zaskoczenie dla całej Europy i także dla rzekomo mądrych jej ówczesnych władców stanowiły dwie, wielkie kolejne wojny światowe, Ojciec przypominał też, że Józef Piłsudski już na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia, jasno wyczuwał, że w obliczu nadchodzących zagrożeń, nasi nie dadzą sobie rady! Czuł, jak bardzo Polska była wówczas zagrożona. Tu, w nawiasie, dodam, że trudno zrozumieć iż tak świadom tego co mogło nadejść i co nadeszło Piłsudski zostawił władzę w Polsce w rękach Becka i Rydza, którzy bredzili, że jesteśmy „silni, zwarci. gotowi” i że „nikt nam nie zrobi nic”. Mówiono mi, że jeszcze 4. września 1939 r. Beck ufał, że nasza armia zahamuje atak niemiecki i pozwoli nam doczekać jakiejś alianckiej ofensywy na NIEMCY.
Ale do rzeczy. Za daleko odbiegłem od mego właściwego tematu, OD POŻARU W NOTRE DAME. Otóż uderza mnie, że ponoć nieco osób widzi w tym wydarzeniu, nie bardzo wiadomo dlaczego, JAKIŚ ZŁY ZNAK na przyszłość! Ja takie bezpodstawne obawy odrzucam, ale naturalnie jestem zdania , że należy zwiększyc czujność, nie pozwolić się panoszyć bałaganowi, którego jednym z wyrazów jest np: ów tak dziwacznie się rozwijający – BREXIT, Co do Polski to przerażąją mnie polskie przesadne spory i pojawiający się u nas brak poszanowania dla wyrażanej w wolnych wyborach woli większości narodu. Martwi mnie też godzący w naszą młodzież strajk nauczycieli, strajk właśnie w okresie egzaminów, strajk w takiej chwili niosący zapewne zły przykład……Ale nie chcę dolewać oliwy do ognia : APELUJĘ O UMIAR W SPORACH I O NIE SZERZENIE ZAWSZE SZKODLIWEGO ZAMĘTU…
Dziennik MM 6 04 2019 BRULION
Pan X nawiązuje do mego Dziennika z 04 04 2019. Stwierdza: „wśród współpracowników delegata w Paryżu rezydującego w Londynie Rządu RP i równocześnie prezesa SPK Francja – Jerzego Ursyn – Niemcewicza wymienia pan mi Rafała Ganowicza -Ganowicza”.
Czytelnik następnie podkreśla, że bardzo istotne, że Rafał Gan Ganowicz był „autorem książki KONDOLIERZY i bohaterem filmu „PISTOLET DO WYNAJĘCIA”.Do tego czytelnik przypomina – Rafał Gan był także jednym z bohaterów spektaklu telewizyjnego pt: „OPERACJA RESZKA”, spektaklu autorstwa Włodzimierza Kuligowslego, a poświęconego intrydze PRL- owskich służb specjalnych obliczonej na zwabienie w pułapkę, a następnie likwidację Piotra Jeglińskiego. W scenariuszu jak informuje ów czytelnik Gan Ganowicz nie jest wskazany z nazwiska, w spektaklu pojawia się jako Rafał.
Czytelnik przypomina też, że „ nie dziś czerwoni spiskowcy” spowodowali swego czasu to, że na kolaudacji w styczniu 1997 roku film Piotra Zarębskiego o Gan Ganowicz pt. „PISTOLET DO WYNAJĘCIA – PRZEPADŁ!!!! Dopiero dzięki energicznej akcji medialnej np. głośnemu artykułowi świetnie zorientowanemu – o co toczy się gra, Andrzeja Rafała Potockiego. Także wyniku tego że 62. posłów złożyło interpelacje w tej sprawie – film został w końcu puszczony, w wysoko-oglądalnym programie!!!!!”
Czytelnik stwierdza, że nie ma zamiaru mieszać się do nie swoich spraw, bo z tego tylko kłopoty. Ale chce jednak podkreślić, że są pewne analogie między krajowymi awanturami o film „PISTOLET DO WYNAJĘCIA „ (rok 1997). — a mimo wszystko teraz nieco głośną np. we Francji zapewne jednak spektakularną i „dziwaczną” chorobą mojej eksżony i sprawą uznania jej przez RP za inwalidę zimnej wojny i przyznania jej jakiejś tam renty dla inwalidów ofiar czerwonych kontrwywiadów.
Sprawa ta, warto wiedzieć jest interesująca, gdy chodzi o problemy wojny psychologicznej. Wszak moja eksżona w pewnym momencie uznała, że ja to nie ja, że mnie czerwoni podmienili, podstawili na moje miejsce SOBOWTÓRA?????
Rzecz jasna, podkreśla czytelnik, chodzi o zawsze te same czynniki z uporem głoszące, że PRL- owscy towarzysze z kontrwywiadu jedyne „rzekomo w rękawiczkach tłumaczyli niebezpiecznym dla reżymu jego wrogom – że się mylą”.Czytelnik dodaje, że tych czy innych drażniło tu też też, że milionowa Polonia francuska jednak dość licznie słuchała audycji polskich RWE
Gwoli dokładności od siebie już dodam, że gdy chodzi o ZAGRANICĘ!!!! to od dziesiątków lat polskie służby specjalne -w przeciwieństwie do Bułgarów – słynny bułgarski parasol, czy też np. Rumunów — NAPRAWDĘ niebezpiecznych wrogów ustroju, nie mordowały i czy nie napadały na ulicy. Prowadzono jednak, z niektórymi z nas, wyraźną wojnę psychologiczną ( jak słusznie w swym świetnym artykule „Mówili w Wolnej” „Gazeta Obywatelska” 2 Lutego 2018 zaznacza Waldemar Maszenda, poza mą eksżoną, w wyniku zastraszania przez bezpiekę zachorzała też żona Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
Co do prób porywania do PRL to na uwagę zasługuje sprawa Piotra Jeglińskiego ( patrz właśnie ów spektakl Włodzimierza Kuligowskiego „OPERACJA RESZKA”). Tyle o tej sprawie na dziś. Wrócę do tych spraw bo docierają do mnie stale to nowe pytania……
