Kilka kartek z Dziennika Macieja Morawskiego, również pod datą 16 kwietnia 2019- dzień po wybuchu pożaru w Paryżu.

Fragmenty  Dziennika Pana Macieja Morawskiego, udostępniane sukcesywnie  dla naszej strony  – prosto z Paryża .

Brulion Macieja Morawskiego

 

MM08.06.2019

W drugiej połowie października 1984  przekazujący mi czasem ważne informacje z Polski, wybitny kapłan, wobec którego zobowiązałem się, że nigdy nikomu  jego  nazwiska nie przekażę, nagle wezwał mnie do   siebie w „kluczowej sprawie”. Zgodnie ze swym  zwyczajem złożył swe rytualne oświadczenie – „Iż nie jest rolą kapłanów  przekazywać nam ( RWE)  informację”, stwierdził  że po dramacie ks. Jerzego Popiełuszki  grozi Polsce zamach stanu. Partyjny „BETON” chce wyeliminować Jaruzelskiego. Oczywiście przekazałem do Monachium tą wiadomość. W   Warszawie jak wiemy do żadnego zamachu stanu nie doszło. Po latach już w Warszawie pytałem o  tę sprawę mego stryjecznego brata Kazimierza  Morawskiego, gorącego zwolennika  ostrożnej, ugodowej polityki Jaruzelskiego i Adzio odpowiedział mi, że oczywiście  prowadząca  ku  OKRĄGŁEMU STOŁOWI polityka Jaruzelskiego  niepokoiła aparaty partyjny i bezpieczeństwa. Bali się o  własną skórę i posady. Jasne, że  próbowali spiskować, ale Jaruzelski z pomocą Kiszczaka starał   się ich „trzymać za mordę”. Adzio  dodał, jak pamiętam, że szczególnie groźnym  wtedy był  były wojewoda poznański, b.członek Biura Politycznego wicepremier, a od roku 1982 w częściowej odstawce na stanowisku ministra pełnomocnego    w dziale handlowym ambasady PR L  w  Berlinie Wschodnim Tadeusz Grabski. Był był  związany z l ludźmi  Eryka Honekera i z twardogłowymi w Moskwie . Był owych Radzieckich ultrasów i twardoglowych oraz Armii Radzieckiej kandydatem na miejsce Jaruzelskiego. Zdaniem Adzia,  Czesław  Kiszczak miał ogromne trudności w utrzymaniu w ryzach, globalnie zwanych Sil Bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że owe siły bały sie czywiscie jedynie  własna skórę.Jakaś ich część marzyła o interwencji Radzieckiej,  choć Adzio zapewniał, że sporo pośród nich bało się Rosjan i zbyt wielkiej rozróby. Jednak plany zamachu stanu wypracowane przez Władysława Grabskiego i wspierane przez NRD ponoć był gotowe. Szło o operację w stylu zbiorowej interwencji, podobnej jaka była w Czechosłowacji w sierpniu 1968 roku.   Gorbaczow, wówczas już mocny osadzony w kierowniczym siodle  ZSRR.Po postu zabronił dokonana takiej operacji i w pełni poparł politykę Jaruzelskiego i dość rychło stwierdził: „to mój wielki przyjaciel”.Polacy wszystko to wiedzieli, stąd wielka popularność GORBACZEWA U NAS!!!!!!

Wysłane z aplikacji Poczta dla Windows 10

 

MM07.06 2019

Wczoraj minęło  lat 7 od zgonu mego  stryjecznego  brata Kaimierza zwanego Adziem, z którym przygarnięty do pałacu w Malej Wsi  pod Grójcem, przez Adzia rodziców, spędziłem   w czasie wojny  lat kilka. Rzecz z tym, że starsza o 8 lat ode mnie siostra Magdy była żołnierzem wywiadu AK, a nasze warszawskie mieszkanie na Zimorowicza 4  było jednym z centrów owego  wywiadu. Tak  więc brat mego ojca Tadeusz, wziął mnie do siebie do Małej Wsi.  Tam wraz z jego dziećmi uczyłem się na domowych kompletach. Byłem w jednej klasie z mym rówieśnikiem  – Adziem. Mieszkałem z nim w jednym pokoju wraz z jego  starszymi braćmi  Zdzisiem i Stasiem.

Jak,   wczoraj już pisałem,  kult PPS wpajała nam wtedy, nieco od nas, zajmująca naszą edukacją, senator Dorota Kłuszyńska, de domo Dora Pilcer, ponoć? kuzynka Róży  Luksemburg.Pani Dorota była koleżanką z senatu księcia regenta Zdzisława Lubomirskiego,  ojca ciotki Julci,   której posagiem była Mała Wieś. Dorota Kłuszyńska,  jak już pisałem wczoraj, ukrywała się w Malej Wsi. Jej wykrycie przez hitlerowców   groziło „całemu pałacowi” rozstrzelaniem.  Jej socjalizmem przejmowałem  się ja, Adzio i Zdziś. Najstarszy brat Adzia  – Staś   się  z tej „socjalistycznej manii” wyśmiewał. A książę Zdzisław i mój stryj Tadeusz,  ku oburzeniu ciotki Julci,  nie brali tego naszego socjalizmu na serio.W wyniku dość skomplikowanych wydarzeń – jak  mój wyjazd późną wiosną  1944, do mieszkania mej matki do Warszawy, gdzie wpadłem w ręce tak zwanej Brygady Kamimskiego, której sołdaci próbowali mnie zgwałcić,  razem z mą  matką trafiłem ponownie   do Malej Wsi. Tam, na przyśpieszonych kursach  wraz z Adziem skończyliśmy  Gimnazjum  mając po  14 lat. Później   nasze drogi się rozeszły. Ja z Matką udałem się do  Wielkopolski, gdzie mając  15 lat  zdałem w mym UKOCHANYM KOŚCIANIE  –    MATURĘ. Później  zacząłem na  Uniwersytecie Poznańskim studiować psychologię, a na początku listopada 1946, wyjechałem jako nieletni na paszporcie matki  do ojca, do Francji. W ładnych  kilka lat później Adzi nas kilka razy odwiedzał, zatrzymywał  się zawsze u mych rodziców  i moim mieszkaniu w ambasadzie Wolnej Polski 9 (Ul. UNIWERSYTECKA 174  PARYZ   7). Przyznam że mało o z tych jego wizytach  pamiętam, poza faktem, że sprawiały  one mnie i mym rodzicom wielką radość! Adzio już wtedy był   bardzo proreżimowy. Ojciec mój –  A  TO PAMIĘTAM   ŚWIETNIE –  mawiał mi ,  że gdy ten czysto policyjny, narzucony przez Rosję,  komunizm upadnie, co jego zdaniem rychło miało nastąpić, będzie trzeba –  uważał –  godzić Polaków między sobą. wspominał wtedy, że w latach dwudziestych najgroźniejsza dla Polski plagą były spory i dzika nienawiść –  LEGIONISTÓW, HALERCZYKÓW, TYCH CO STAWIALI NA ROSJĘ,   CZY TEŻ ODWROTNIE NA AUSTRIĘ

W latach sześćdziesiątych Adzio zjawił się w Paryżu, jako katolicki korespondent „postępowy”, w obsłudze prasowej premiera Józefa Cyrankiewicza, podczas oficjalnej wizyty.  Zadzwonił do mnie , zaprosiłem go na dobry lunch.  Nie uwierzył mi , ze czerwony reżim w Polsce się wali. Przeciwnie tłumaczył , ze na pewno wie, że USA lada dzień zamknie RWE , którego  byłem korespodentem. Namawiał mnie na powrót do Polski. Gadał,  że może to omówić to samym z Cyrankiewiczem. Odpowiedziałem mu, że kocham moje Radio i dalem 10 egzemplarzy pisma ” Na Antenie”, gdzi pelno było informacji zakulisowych dotyczących PRL . Zabrał pismo z zaciekawieniem i w drodze powrotnej  je rozdal ekipie Cyrankiewicza i samemu premierowi. na skutek tego zabroniono mu spotykać się ze mną, Stwierdzono, ze za dużo mi powiedział, na przykład o RWE.    Powiedzieli, że szło tu o  tajną obietnicę jakichś „postępowych” a ważnych Amerykanów….

TTak więc dopiero po długim czasie się spotkalismy, kiedy tym razem ja byłem w obsłudze prasowej prezydenta Mitterranda. Było to wtedy, kiedy Jaruzelskiemu komunizm się walił. Po moim przyjeździe do hotelu Victoria, zjawił się Adzio, wraz ze swoim pracownikiem, miłym panem Klepką Z   MI Rzuciliśmy się sobie , ku zdumieniu obecnych w ramiona . Od tego czasu widywałem Adzia w Warszawie, zawsze kiedy tu przyjeżdżałem. Byliśy nawet razem na wczasach w Juracie. Powołalem wtedy do życia, za radą Zdzisia Morawskiego Klub im. Gordzio la Piry. który miał być porozumieniem ponad podziałami. U ADZIA spotykałem Jaruzelskiego.Pamietam, jak mówiłem mu, po zabójstwie księdza Popiełuszki,  że przekazałe informację do Monachium i Waszyngtonu, ze popierani prze NRD przygotowują zamach stanu. na pytanie kto ten zamach stanu przygotowuje, nie otrzymałem odpowiedzi. Adzio twierdził że duszą tego pomysłu był  radca handlowy PRL w Berlinie Wschodnim, ale że Rosja go nie popierała, bojąc się wojny domowej w Polsce. Adzio był wierny Jaruzelskiemu na 102 procent, w pelni stawiał na dogadanie się z opozycją. Przez kilka lat organizowaliśmy podczas moich pobytów w Warszawie, spotkania członków klubu La Piry.  Organizowaliśmy w lokalach duże debaty, dążące do rozładowywania napięć. Gorącym zwolennikiem tych debat był na przykład Mieczysław Rakowski. Jeżeli chodzi o prelegentów to na przykład był Aleksander Hall i wielu innych oraz dziesiątki kluczowych w życiu Polski osób

Adzio,  de facto Kazimierz Bazyli Morawski, zmarł 6 czerwca 2012.  Ja wówczas poważnie chory, z bólem serca musiałem zrezygnować z udania się do Warszawy na Jego pogrzeb. Reprezentowała mnie moja córka Natalia , która wuja Adzia dobrze znała i kochała.  I tyle na dziś.  Może tylko dodam, że Jaruzelski był ponoć naszym dalekim krewnym i o tym mawiał czasem Adziowi

 

Wysłane z aplikacji Poczta dla Windows 10

 

Wolny od wirusów. www.avast.com

MM06.06 2019

Teraz pragnę nawiązać  do wszczętej tu ostatnio przez byłych Emigrantów politycznych debaty  dotyczącej  faktu, że  jak dotąd nie ukazały się w druku TAJNE RAPORTY POLTYCZNE MEGO OJCA—-Rzecz w  tym, że owe raporty niewątpliwie przynoszą   obraz długoletnie walki politycznej wiedzionej przez długie lata przez polska emigrację  niepodległościową we Francji. Jak już pisałem   wielką wagę historyczną tych raportów, które w pewnym sensie uzupełniają archiwa KULTURY podkreślał Jerzy Giedrojć, który  jak pamiętam dodawał, iż ukazanie się ich w druku „nie wszystkim będzie na rękę???  GIEDROYCIA skądinąd w pewnym okresie oburzało,  że w związku z   koniecznym remontem  zwanej „Mickiewiczowską”

BIBLIOTEKI POLSKIEJ  na Wyspie Św.Ludwika w Paryżu  jednej z najbardziej godnych uwagi polskich bibliotek historycznych w świecie,  nie było przez

jakiś czas dostępu do   owych  RAPORTÓW. Giedrojć też mawiał mi, że bez brania ich pod uwagę, nie może być mowy o rzetelnej historyczno –  naukowej analizy, drugiej wielkiej Politycznej emigracji we Francji.  Na me relacje i uwagi pozytywnie zareagował wielce ceniony przez Jerzego oraz Henryka Grudzieńskiego, Wojciech Sikor,  prezes FUNDACJI KULTURY PARYSKIEJ  oraz Stowarzyszenia INSTYTUT LITERACKI  „KULTURA” Dodam, bo chyba to waż, że już z Warszawy dotarła do mnie opinia , że jest rzeczą oczywistą, iż w kraju obecnie wysoko ceni się emigrację , niegdyś bojowo antykomunistyczną. Do niedawna lekceważono ten fakt w kręgach lewicujących.

MM4.06.2019

W mym wczorajszym  dzienniku pisałem w związku z pełnym oburzenia PYTANIEM, jednego z tutejszych to  znaczy  paryskich, chyba już mocno starszych panów, kiedy wreszcie   ukażą  się w druku tajne raporty  mego ojca ambasadora wolnej POLSKI   przy Francji, raporty pisane dla kierownictwa WOLNEJ POLSKI REZYDUJĄCEGO NA WYCHODŹTWIE W LONDYNIE. Ów bojowy starszy pan stwierdził , ŻE NADSZEDŁ NAJWYŻSZY CZAS by przeczytać o naszej emigracji politycznej coś obiektywnego i wywarzonego,  a ” Pański ojciec był takim wyważonym i obiektywnym człowiekiem w swych opiniach i  ocenach….”

Te słowa owego rozmówcy przypomniały mi co o mym ojcu. W 2005 roku w Tygodniku Powszechnym  pisał  inteligentny pisarz, działacz, księgarz, aktor –  ANDRZEJ DOBOSZ o moim ojcu:

Kajetan MORAWSKI, ur. w 1892  w JURKOWIE (powiat    kościański), zmarły  w 1973 roku w Lailly en Val  (LOIRET). Był umiarkowanym konserwatystą. We wczesnej młodości  żywi   podziw dla Romana DMOWSKIEGO, którego cenił wyłącznie na podstawie  lektury jego wczesnych prac publicystycznych. Niemal równocześnie entuzjazmował się  działalnością  Józefa  Piłsudskiego.  Potem do obu zachował szacunek Tyle pamiętam z opinii Pana Dobosza o moim ojcu. (Andrzej Dobosz ja sobie przypominam sporo pisał  o mym ojcu i właśnie o tych jego  tajnych raportach.

Wiem też od  Ministra Edmond Michelet, że de Gaulle uważał mego ojca za człowieka wysoce rozsądnego, zawsze na swym miejscu i głęboko wierzącego , że absurdalny komunistyczny system lada rok runie. A po śmierci mego ojca w roku 1973, kiedy de Gaulle już nie żył,  jego wdowa  napisała  do mnie,  iż  de GAULLE    bardzo cenił mego ojca   i  żywił doń szczerą sympatię

Tyle na dziś….

 

MM29.05.2019 

We wczorajszym dzienniku zdawałem sprawę z   tego, iż ja chodzący o kulach inwalida  zimnej wojny  ciężko chory na serce, dzięki koledze  wybitnemu polskiemu dziennikarzowi, który przed laty robił na moje zamówienie przeglądy francuskiej, piszącej p Polsce, prasy dla Radia Wolna Europa  udałem się jego autem do Konsulatu Generalnego RP w Paryżu, w niedzielę głosować. Natomiast już wczoraj wystąpiłem z apelem do władz RP. NP oraz  SENATU RP (który   tak sprawnie opiekuje się Polonią, w tym w pierwszym rzędzie do  tak wybitny i  od lat bliski mi  senator ŻARYN), żeby  w październikowych wyborach, można było głosować przez  pośrednika!!!! Sprawa istotna w ubiegłą niedziele  moja znajoma ze starej i niepodległościowej emigracji  będąc  schorowana  w ogóle nie głosowała…… Skądinąd chce podkreślić, iż minione niedzielne wybory przebiegały w Konsulacie  bardzo sprawnie  i powiedziałbym  SYMPATYCZNIE. Paryski Konsulat Generalny ma po przeróbce  lokal funkcjonalny, wręcz elegancki, wyposażony w świetną nowoczesną windę, co dla mnie inwalidy chodzącego o kulach bardzo istotne!!!

 

 

MM 03.05.2019 

Na mnie byłym współpracowniku Radia Wolna Europa, który był od roku 1965 etatowym w Radio Free Europe Information Services , a poprzednio od  wielu lat „free lancem” informacyjny,  ogromne wrażenie zrobiła wiadomość, że Radio Wolna Europa powraca  do Bułgarii i Rumunii, by tam promować jakościowe dziennikarstwo!

Z miejsca stwierdzę, iż uważam, że w ramach obecnej, tak chyba wyraźnie jeszcze wzmocnionej,  przyjaźni  Polska – USA warto by także, gdy chodzi o  nasz kraj, wznowić nadawanie serwisów informacyjnych   RWE. Rzecz w tym, że Radio Wolna Europa ma  u nas w  wielki autorytet  obiektywizmu i rzetelności!  Choć  cenię polskie państwowe media – radio i telewizję, którego tu w Paryżu  regularnie korzystam. Siostry Szarytki z Domu Św Kazimierza, w którym obecnie przebywam, wyposażyły mnie w kilka kanałów polskiej telewizji. Jako człowiek ciężko chory na serce w wyniku  „wojny psychologicznej”, jaką ze mną prowadziły służby, ponieważ  w ich pojęciu  byłem szpionem. Niestety takie praktyki stosowano także z mą  eks-żoną. Jestem  teraz, powiedziałbym „ogromnym  inwalidą”, z przyjemnością oglądam polskie programy dzień w dzień.

Serwisy informacyjne   RWE, na pewno miałyby w Polsce  kolosalny autorytet moralny, jako informator  niezależny od polskiego rządu! Dodam, że w pewnym sensie owe wznowione dzienniki informacyjne RWE  dobrze by towarzyszyły zapowiadającej się obecności wojsk USA w naszym kraju. Pokorne ośmielam się apelować  do  dyrektora Lechosława Gawlikowskiego,  autora znakomitej książki o zmarłych już pracownikach  RWE, świetnego likwidatora dawnej Rozgłośni  Polskiej RWE   o  przedstawienie  Amerykanom   tego mego   powiedziałbym  apelu. O poparcie tej myśli np. odpowiednią konferencją w RADIO CAFE . Apeluję również do Mariusza KUBIKA, prezesa zarządu  Stowarzyszenia byłych pracowników, współpracowników  i przyjaciół  RWE imienia Jana NOWAKA, ( Jestem po NOWAKu i następnie  po BARTOSZEWSKIM  prezesem honorowym od roku 2015 tej  organizacji,

MM  1 05 2019   

Lada tydzień ma się ukazać  3. wydanie  ( dwa  poprzednie wydania błyskawicznie się rozeszły) książki o mnie,  jakże wybitnej dziennikarki poznańsko-kościańskiej – Pani  Teresy MASŁOWSKIEJ. Wydawca wysoko  ceniony Instytut im., Stefana Grota Roweckiego w tak dynamicznym intelektualnie mieście Lesznie !! Tytuł  owej książki ŁĄCZNIK Z PARYŻA (RZECZ  O   WETERANIE ZIMNEJ WOJNY.

Aneks tej pracy przynosi wiele gdzie indziej niedostępnych, rewelacyjnych momentów – np. listów mego szefa  Jana Nowaka-Jeziorańskiego do mnie, mych listów do Redaktora Jerzego Zielonki oraz listów  Stanislawa Gebhardta.

Posłowie do tego   dziełka napisali ludzie dobrze zorientowani i wybitni, tacy jak – Roman Majewski red. naczelny  Panoramy Leszczyńskiej, profesor Waldemar Handke-  czołowy znawca najnowszej  historii naszego kraju i Wielkopolski w szczególności, no i  mój bliski przyjaciel redaktor Jerzy Zielonka, m.i. spec od dziejów  wojennych i powojennych  byłego województwa leszczyńskiego, świetny pisarz o fascynującym piórze.

To trzecie wydanie pracy redaktor Teresy Masłowskiej ma przynieść pewne uzupełnienia dotyczące,  jak to mawia redaktor Zielonka,  KOŚCIANA –  AKOWSKIEJ WYSPY NA MORZU CZERWONYM. Ważnym uzupełnieniem jest na przykład  sprawa dotycząca Edwarda Boryczko,  jednego z szefów  PPS  w Kościanie lub informacja o nagonkach na mnie kościańskich czerwonych. Również i o tym jak  jeszcze w roku 1945 przedstawiono mi pewnego pracownika  kościańskiego UB, mówiąc „nasz człowiek będzie cię chronił, bądź z nim w kontakcie, podpisuj co ci poleci”. Na początku roku 1946,  gdy już mieszkałem i studiowałem psychologię w Poznaniu, zgłosił się do mnie jakiś młody ubek i  powiedział, że ów mój znajomy pracownik  SB z Kościana  – to zdrajca. Zaproponował mi współpracę z sobą.  Propozycje tę odrzuciłem mówiąc, że jeśli będzie nalegał poskarżę się memu wpływowemu krewnemu.  Na takie moje dictum  dał mi spokój. Jak się póżniej dowiedziałem od redaktora Zielonki, mój kościański  ubek był związany  z wywiadem. czując, że w grozi mu zdemaskowanie uciekł do partyzantki, a póżniej na Zachód.

M.M

MM  23 4 2019

Dochodzą do mnie echa świadczące o tym.iż zgoła poważni specjaliści obawiają się tego.iż ci lub inni terroryści  mogą wyposażyć się w broń atomową!!!  Ale jeszcze łatwiejszym dla terrorystów byłby zamach z użyciem materiału radioaktywnego, czyli użycie jak to się teraz określa tak zwanych „brudnych bomb” czyli bomb zawierających materiały radioaktywne, tak ponoć szeroko używane w przemyśle i nawet w medycynie.

Jedno pewne:  trzeba się na  takie zagrożenie terrorystyczne  odpowiednio  przygotować, jasno wskazać społeczeństwom –  co w wypadku tego typu ataku należy robić.

Jak dotąd fanatycy np. islamskiego terroryzmu posługują  się „wysoce klasycznymi”  metodami agresji.  Ale  w pewnym sensie zdaje się leżeć  w logice rzczy, że prędzej, czy później użyją  o wiele groźniejszych broni….. I jest chyba rzeczą oczywistą i na tyle ewidentnie możliwe zagrożenie należy się przygotować! Ale ponoć, ponoć do  końca rozumieją to tylko spece z PENTAGONU!   Nasze, to jest europejskie  rządy, czy też unijne władze  w Brukseli nie chcą jakby  problemu dostrzec i naukowo  przeanalizować!!!!

A teraz z  zupełnie innej  beczki! Przed chwilą spotkała mnie wielka radość!!!  Nadeszły życzenia wielkanocne  od Przewodniczącej Rady, od Starosty i Wicestarosty mego ukochanego powiatu KOŚCIAŃSKIEGO! Serdeczne dzięki i me najlepsze świąteczne życzenia  dla owych władz i dla całego powiatu, dla wszystkich jego mieszkańców!!!!

 MM  22 4 2019  

Nie mam  pojęcia  do jakiego stopnia tezy o   możliwości  skonstruowania przez terrorystów w  ich  domach   broni atomowej „trzymają się  kupy”!!!!! Jeden z mych czytelników nawiązuje  do mego dziennika z wczoraj i dowodzi, żę  terroryści  nie potrzebują dostawać od tych czy innych wrogich „Zachodowi” państw broni atomowej —bo prędzej czy później domowym sposobem  sami ją sfabrykują!!!!!

Jak się   dowiaduję od osób czytających z   uwagą dotyczące tego tematu  opracowania naukowe

szczególnie groźnymi mogą być także  bojowe środki chemiczne  np. gazy   czy środki duszące, czu też parzące  lub ktusztuszące  czy też środki halucynogenne  zwane psycho – gazami…..”

Ponoć ludzie  o  niezłej formacji  chemicznej, a takimi terroryści  zapewne mogą dysponować są w  stanie  takie bronie prawie  że „domowym” sposobem fabrykować!!!!{

Tyle  na  dziś….

MM   16 04 2O19 

Ogromny pożar  katedry NOTRE DAME!!!!! W chwili gdy piszę te słowa nie ustalono  jeszcze jasno przyczyn tego ponurego wydarzenia. Jak się zdaje obecnie, idzie o wypadek związany z będącymi w toku pracami renowacji katedry!

Jedno chyba niewątpliwe. Ten kolosalny pożar wstrząsnął  Paryżem, całą  Francją  i całą Europą, więcej chyba bez obawy pomyłki, mogę powiedzieć  – całym w pierwszy rzędzie chrześcijańskim światem….

W mym odczuciu  długoletniego obserwatora   biegu  wydarzeń   w Europie, ów godzący  w jeden z czołowych symboli naszej chrześcijańskiej przeszłości i teraźniejszości kolosalny pożar ma symboliczne znaczenie. Jasno wskazuje, że nie znamy ani dnia, ani godziny   w której  jakaś ponura niespodzianka może nas zaskoczyć. Wzywa nas do wmożenia czujności!  Do zdania sobie sprawy z tego, że nie wiemy co nas „za rogiem” czeka!!! Pełen swoistej mądrości Ojciec mój,   ambasador Kajetan   Dzierżykraj-Morawski z Jurkowa, powiat Kościan, gmina  Krzywiń, zwany w MSZ-ecie KADEMOREM, przypominał czasem jakie ogromne zaskoczenie  dla całej Europy i także dla  rzekomo mądrych jej ówczesnych władców stanowiły dwie, wielkie  kolejne wojny światowe,    Ojciec przypominał też, że Józef Piłsudski już na początku lat  trzydziestych ubiegłego stulecia, jasno wyczuwał, że w obliczu  nadchodzących zagrożeń, nasi nie dadzą sobie rady! Czuł, jak bardzo Polska była wówczas zagrożona. Tu, w nawiasie,  dodam, że trudno zrozumieć  iż tak świadom tego co mogło nadejść i co nadeszło Piłsudski zostawił władzę w Polsce w rękach Becka i Rydza, którzy bredzili, że jesteśmy „silni, zwarci. gotowi” i że „nikt nam nie zrobi nic”.    Mówiono mi, że jeszcze 4. września 1939 r.  Beck  ufał,  że  nasza armia zahamuje atak niemiecki i  pozwoli nam doczekać jakiejś alianckiej ofensywy na  NIEMCY.

Ale do  rzeczy. Za  daleko odbiegłem od mego właściwego   tematu,   OD  POŻARU W NOTRE DAME. Otóż uderza   mnie, że ponoć  nieco  osób  widzi w tym wydarzeniu,  nie bardzo wiadomo  dlaczego,  JAKIŚ ZŁY ZNAK na przyszłość! Ja  takie  bezpodstawne  obawy odrzucam, ale naturalnie jestem zdania , że należy zwiększyc czujność, nie pozwolić  się panoszyć bałaganowi, którego jednym  z wyrazów jest np: ów tak dziwacznie się rozwijający –  BREXIT, Co do Polski to przerażąją mnie polskie przesadne spory  i pojawiający się u nas brak poszanowania dla wyrażanej w wolnych wyborach woli większości narodu. Martwi mnie też  godzący w naszą młodzież strajk   nauczycieli, strajk właśnie w okresie egzaminów, strajk w takiej chwili niosący zapewne zły przykład……Ale nie chcę dolewać oliwy do  ognia : APELUJĘ O UMIAR W SPORACH I O NIE  SZERZENIE ZAWSZE SZKODLIWEGO  ZAMĘTU…

Dziennik MM   6 04 2019  BRULION

Pan X nawiązuje do mego Dziennika z 04 04 2019. Stwierdza: „wśród współpracowników delegata w Paryżu  rezydującego w Londynie Rządu RP i równocześnie prezesa  SPK Francja – Jerzego Ursyn – Niemcewicza wymienia  pan   mi  Rafała  Ganowicza -Ganowicza”.

Czytelnik  następnie podkreśla, że bardzo istotne, że  Rafał Gan Ganowicz   był „autorem  książki  KONDOLIERZY i  bohaterem filmu „PISTOLET DO WYNAJĘCIA”.Do tego czytelnik przypomina – Rafał Gan  był  także jednym z bohaterów spektaklu telewizyjnego pt:  „OPERACJA RESZKA”, spektaklu autorstwa   Włodzimierza  Kuligowslego, a poświęconego  intrydze  PRL- owskich służb  specjalnych  obliczonej  na zwabienie w pułapkę,  a   następnie likwidację  Piotra Jeglińskiego. W  scenariuszu  jak informuje ów czytelnik Gan Ganowicz nie jest wskazany z nazwiska, w spektaklu pojawia się jako Rafał.

Czytelnik  przypomina też, że „ nie dziś    czerwoni spiskowcy” spowodowali swego czasu to, że na kolaudacji w styczniu 1997 roku film Piotra Zarębskiego o   Gan Ganowicz pt. „PISTOLET DO  WYNAJĘCIA  – PRZEPADŁ!!!! Dopiero  dzięki energicznej akcji medialnej  np.  głośnemu artykułowi   świetnie zorientowanemu – o co toczy się  gra, Andrzeja Rafała Potockiego. Także wyniku tego że 62. posłów złożyło interpelacje w tej sprawie – film został w  końcu puszczony,  w wysoko-oglądalnym  programie!!!!!”

Czytelnik stwierdza, że nie ma zamiaru mieszać się do nie swoich spraw, bo z tego tylko kłopoty. Ale chce jednak podkreślić, że    pewne analogie między krajowymi  awanturami o film  „PISTOLET DO  WYNAJĘCIA „ (rok 1997). — a  mimo wszystko teraz nieco głośną np. we Francji  zapewne jednak spektakularną i „dziwaczną” chorobą  mojej eksżony i sprawą uznania jej  przez RP za inwalidę zimnej wojny i przyznania jej   jakiejś tam  renty  dla  inwalidów ofiar  czerwonych kontrwywiadów.

Sprawa ta, warto wiedzieć jest  interesująca, gdy chodzi o problemy  wojny psychologicznej. Wszak moja eksżona w pewnym momencie uznała, że ja to nie ja, że  mnie   czerwoni  podmienili, podstawili na moje miejsce SOBOWTÓRA?????

Rzecz jasna, podkreśla czytelnik, chodzi  o zawsze te same czynniki z  uporem  głoszące, że PRL- owscy towarzysze  z  kontrwywiadu jedyne „rzekomo w rękawiczkach tłumaczyli  niebezpiecznym dla reżymu  jego   wrogom –  że się mylą”.Czytelnik  dodaje, że tych czy innych  drażniło  tu też  też, że  milionowa Polonia   francuska jednak dość licznie  słuchała audycji polskich RWE

Gwoli dokładności od siebie już dodam, że gdy chodzi o ZAGRANICĘ!!!! to od  dziesiątków lat polskie służby specjalne  -w  przeciwieństwie  do  Bułgarów – słynny bułgarski parasol, czy też np. Rumunów —  NAPRAWDĘ   niebezpiecznych  wrogów ustroju,  nie mordowały i czy   nie napadały  na  ulicy. Prowadzono   jednak, z niektórymi z nas, wyraźną wojnę psychologiczną  ( jak słusznie w swym świetnym artykule  „Mówili w Wolnej”  „Gazeta Obywatelska” 2 Lutego 2018  zaznacza Waldemar Maszenda,  poza mą  eksżoną, w  wyniku zastraszania przez bezpiekę zachorzała też  żona Jana  Nowaka-Jeziorańskiego.

Co do prób porywania  do PRL  to  na uwagę zasługuje sprawa Piotra  Jeglińskiego  ( patrz właśnie ów spektakl Włodzimierza Kuligowskiego „OPERACJA  RESZKA”). Tyle o tej sprawie na dziś. Wrócę do tych spraw bo docierają do mnie stale to nowe pytania……

Drogi Panie Macieju,
Dziękuję za ten zapis myśli „ na gorąco ”, związanych z tym co się wczoraj stało. Rzeczywiście Europa wstrzymała oddech. Wszyskich poruszyła sama informacja, a potem zdjęcia i  kolejne wiadomości ! Dziś w radiu polskim, w Trójce, którą mam nastawianą przez cały dzień, jest dużo audycji poświęconych Francji, Paryżowi, samej Katedrze. Przez cały dzień była puszczana muzyka francuska.  Osobiście upatruję w tej sytuacji dwóch prawd, które, choć oczywiste – to  nie wydawały się tak widoczne jak dziś: 
po pierwsze – że od wczoraj czujemy ten wspólny fundament europejski i przynależność do wspólnego  kodu kulturowego, dlatego czujemy się jednakowo dotknięci tym nieszczęściem;
po drugie –  że odbudowa Katedry może stać się wspólną sprawą Europejczyków. A tak nam dziś tych wspólnych spraw brakuje. 
To co Pan pisze –  konflikty stały się normalnością i codziennością, a za mało jest spraw pozytywnych, które by  nas łączyły. Dlatego mam nadzieję, że w tej trudnej chwili  uda się to nieszczęście przekuć na coś budującego, nie tylko w sensie architektonicznym! Pozdrawiam serdecznie z pięknie słonecznej dziś Wielkopolski.
Wanda Niegolewska