strony 5-7 Piętnastaka Poznańskiego- relacja ze ślubu Aleksandra Lossow i Anieli Moszczeńskiej
Ślub sprzed 80 lat
W dniu 16 kwietnia 1936 r. w kościele w Obrzycku ppor. Aleksander Lossow Niemojowski, syn tradycyj- nie uznawanego za pierwszego dowódcę 15. Pułku Ułanów Poznańskich mjr. Józefa Lossowa i Heleny z Szembeków, ożenił się z Anielą Moszczeńską, córką Tadeusza i Marii z Twardowskich. Pan Młody nosił dwuczłonowe nazwisko, gdyż w 1932 r. bezdzietny Wacław Niemojowski usynowił siostrzeńca swojej żo- ny, Zofii z Szembeków. Rodzice Anieli Moszczeńskiej już nie żyli, ślub i wesele organizowała zatem bratowa matki Panny Młodej, Helena z Bnińskich Twardowska, ordynatowa z Kobylnik, matka Karola i Zygmunta Twardowskich, oficerów 15. Pułku. Wspólnym prapra- dziadkiem Młodej Pary był, żyjący na początku XIX w., Dobrogost ze Skrzypny Twardowski z tychże Kobylnik. Oficerami 15. Pułku Ułanów byli nie tylko Pan Młody
i jego ojciec, mjr Józef Lossow, ale i zaproszeni na
uroczystości: dowódca Pułku ppłk Konrad Zembrzuski, mjr Kazimierz Chłapowski, rtm. Władysław Braunek oraz ppor. Stanisław Kościelski, którzy przybyli z pułkową orkiestrą. Budziła ona zachwyt na rynku w Obrzycku. W mundurach oprócz oficerów 15. Pułku byli: kuzynowie Pana Młodego ppłk dypl. Jerzy Skrzydlewski z 13. Pułku Ułanów Wileńskich (były oficer 15. Pułku) i ppor. Jan Szembek z 7. Dywizjonu Artylerii Konnej Wlkp. oraz kuzyn Panny Młodej Władysław Moszczeński i jej brat pchor. Adolf Moszczeński z 7. Pułku Strzelców Konnych Wlkp. W tym samym kościele w Obrzycku 25 lat wcześniej odbył się ślub rodziców Panny Młodej, ale wówczas polskie barwy i wojsko były tylko marzeniem. Świadkiem ze strony Pana Młodego był jego kuzyn, ppłk dypl. Jerzy Skrzydlewski, będą- cy zastępcą dowódcy 13. Pułku Ułanów, druhną zaś Anna Moszczeńska, siostra Panny Młodej. Świadkiem ze strony Panny Młodej był jej brat, pchor. Adolf Moszczeński z 7. PSK, a druhną Emilia Bnińska, córka Adolfa, wojewody poznańskie- go. Po ślubie Państwo Młodzi przeszli pod wyciągniętymi szablami stojących w szpalerze kawalerzystów. Konna asysta i orkiestra towarzyszyła im do odległych o parę kilometrów Kobylnik. Goście jechali kilkoma samochodami i kilkunastoma powozami. Wieczorem na dachu roztańczonego pałacyku rozświetlił się napis Ala – Alik. Trzy i pół roku później wybuchła wojna. Wieczorowe mundury z salonowymi pasami i szaserami stały się passé. Księga z prawie tysiącletnią historią polskiej jazdy w tradycyjnym formacie zamknęła się na zawsze.
Maria Okińczyc







