Wanda Niegolewska
Powstanie Wielkopolskie, które wybuchło 27. grudnia 1918 roku, to nie tylko ostateczne uwolnienie Wielkopolski od zaborcy, ale i przede wszystkim, ostatni akord walki o Niepodległość Polski. Sama walka zbrojna Powstańców, tak istotna i bohaterska, mogła być zwycięską dzięki poparciu całego społeczeństwa, który był skutkiem długoletniego procesu budowania wielkopolskiej świadomości społecznej .
Dziś, kiedy patrzymy ze stuletniej perspektywy na ten sukces, to musimy go widzieć w pełnym kontekście. Czynnikiem ważnym była oczywiście dobrze wykorzystana sytuacja geopolityczna. Ale umiejętność wykorzystania sprzyjającej chwili, mogła się zdarzyć, dzięki istniejących więzi społecznych i patriotyzmu, które żywe były zwłaszcza na wsi wielkopolskiej. Jeśli patrzymy w takim kontekście na zdobytą Niepodległość – to zasługa Ziemian w tym zakresie, jest nie do przecenienia. Ziemianie w Wielkopolsce rozpoczęli drogę do wolności w XIX., realizując wiele inicjatyw, które zbudowały ten fundament ostatecznego rozwiązania, czyli fundament dla Odzyskania Niepodległości.
Kiedy w zaborze pruskim w roku 1808 rozpoczęło się, trwające zresztą wiele lat, uwłaszczenie chłopów. Stopniowo, zmieniała się struktura własności ziemi rolnej, a co za tym idzie i struktura społeczna. Lud wiejski stawał się wprawdzie właścicielem swojego warsztatu pracy. Jednak stał się również kreatorem własnych sukcesów a także porażek. Dotychczasowa odpowiedzialność właściciela za życie mieszkańców dóbr, rodem jeszcze z czasów rycerskich, stopniowo musiała zmienić się w układ partnerski. Nie było to proste dla obu stron. Jednak dzięki temu, że stało się to w Wielkopolsce drogą ewolucyjną mogło to dało pozytywne rezultaty. W drugiej połowie XIX w ziemia nadal należała w znakomitej większości do ziemian, jednak kolejnymi, pod względem ilości, właścicielami ziemi byli włościanie posiadający gospodarstwa średniej wielkości. Rodziny te, mimo zobowiązań, związanych z uwłaszczeniem, mogły być w miarę niezależne i utrzymywać się samodzielnie ze swoich zbiorów. Chłopów małorolnych było wtedy 2,5 %. Stawali się oni stałymi lub najmowanymi robotnikami rolnymi pracującymi w majątku lub u bogatszego sąsiada.
Taka sytuacja wymagała współpracy w rolnictwie, na zasadach partnerskich wszystkich grup społecznych zamieszkujacych wieś. Dodatkowym impulsem, do tworzenia dobrych wewnętrznych relacji na wsi, była agresywna polityka pruska. Objawiała się ona zarówno doraźną dokuczliwością w sferze ekonomicznej i społecznej, jak i działaniami długodystansowymi zmierzającymi do germanizacji wschodniej prowincji państwa Wilhelma. Wielu ziemian, ale i włościan było wychowanych w polskiej tradycji wolnościowej. Rodziło to wspólne poczucie oporu przeciwko szykanom i wprowadzaniu kolejnych ekspansywnych przepisów przez zaborcę. Dwa powiązane ze sobą czynniki – ekonomiczny i narodowościowy spowodowały, że wykształceni właściciele ziemscy, księża i niektórzy arystokraci poczuli się odpowiedzialni za tworzenie więzi społecznych, które byłyby oparciem we wspólnej walce z zaborcą. Uważano, wówczas, że organizacje oświatowe i społeczne spowodują, że wraz z podniesieniem oświaty wzrośnie powszechna świadomość zawodowa i narodowa, co przeciwstawi się germanizacji i pozwoli utrzymać ziemię w polskich rękach.
Wobec powyższego światli liderzy, wśród których dominowali ziemianie, tworzyli rejestrowano prawem dozwolone towarzystwa społeczno-oświatowe. Organizacje te skupiały postaci z wewnętrzną potrzebą działaności społecznej wypełnionych poczuciem odpowiedzialności w stosunku do innych oraz ludzi chętnych do pomocy zaangażowanych, ale i takich którzy przekazywali środki na realizacje zadań jakie stawiały sobie organizacje. Beneficjentom tych działań łatwiej było stać się samodzielnym, świadomym członkiem społeczności. Ważny również był przepływ informacji. Wobec powyższego bardzo rozwinęła się wtedy prasa lokalna i tematyczna dedykowana konkretnym odbiorcom. W 1837 r. „Dezydery Chłapowski z ks. Borowiczem założyli pierwsze pismo dla włościan zatytułowane: „Szkółka Niedzielna”. Od roku 1845 r. Dezydery Chłapowski utrzymuje finansowo„Przegląd Poznański”. W 1866 roku w Dolsku koło Śremu powstało pierwsze kółko rolnicze na terenie Wielkopolski. Wkrótce jak grzyby po deszczu powstawały w kolejnych miejscowościach. Wszystkie one służyły dokształcaniu włościan w nowoczesnych metodach uprawy ziemi. Kółka zakładali i potem w większości prowadzili ziemianie, przy współpracy z rolnikami większych gospodarstw. Dzialalność tą wspierali postępowi księża. Poza wymiarem oświatowym uczestnictwo w tych gremiach umacniało relacje międzyludzkie wielkopolskiej wsi. W czasie kiedy p. Leon Pluciński był jego prezesem kółka rolniczego w jego majątku – Lusowo, zebrania odbywały się we dworze. Pan Leon wygłaszał na zebraniach pogadanki dotyczące nowoczesnej uprawy ziemi. Organizował wycieczki członków kółka do majątków i nowocześnie prowadzonych gospodarstw.
Towarzystwo Naukowe Pomocy dla Młodzieży w 1841 r. , to organizacja założona przez Karola Marcinkowskiego i Macieja Mielżyńskiego. W ramach realizowania jej celów statutowych zbierano fundusze, za które realizowano kształcenie zdolnej młodzieży z mniej zamożnych środowisk. Stypendyści uczyli się w szkołach średnich, zawodowych i na uczelniach. Podczas swego istnienia dzięki działalności tej organizacji, za pieniądze darczyńców (dla przykładu w roku 1888 było ich 1026 ) wykształciło się 2,5 tys.młodych ludzi.
Centralne Towarzystwo Gospodarcze dla Wielkiego Księstwa Poznańskiego powstało w 1861 roku. Celem głównym tej organizacji było propagowanie nowoczesnych metod rolniczych w uprawie ziemi i hodowli, poprzez organizowanie stacji doświadczalnych, wystaw, zebrań, dyskusji, wycieczek, konkursów oraz fachowe publikacje w prasie i czasopismach. Towarzystwo miało swój periodyk „ Ziemianin”. CTG zajmowało się także organizowaniem rynku artykułów rolno -spożywczych oraz rekrutacją robotników rolnych. Bezpośrednio przed pierwszą wojną światową Towarzystwo, mając 14 fili, liczyło około 800. członków.
Towarzystwo Czytelni Ludowych – promujące czytelnictwo, to organizacja utworzona w 1880 roku w Poznaniu, powstaje jako kontynuacja zlikwidowanego, przez pruską policję, rok wcześniej Towarzystwa Oświaty Ludowej. TCL szerzyło oświatę wśród polskiej ludności, zakładało biblioteki i czytelnie oraz organizowało odczyty. Wydawało kwartalnik i drukowało książki.
Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauki w 1857 roku, utworzone na wzór Akademii Umiejętności, miało za zadanie promować rozwój nauki. Ciekawą inicjatywą Towarzystwa było utworzenie polskiej kolekcji artefaktów historycznych, która publicznej udostępniona miała świadczyć o długiej historii Polski. Było wielu ofiarodawców, bardzo cennych przedmiotów. Kolekcja ta stała się w przyszłości podstawą dla utworzenia Muzeum Archeologicznego w Poznaniu.
Te kilka wymienionych organizacji spośród wielu innych działajacych w II poł. XIX i pocz. XX w, w Wielkopolsce, angażowały światłe umysły i skupiały pozytywną energię rając znakomity wpływ na budowanie postaw obywatelskich. Szybko rosło poczucie świadomości i solidaryzm społeczny.
Dowody na to, że społeczeństwo wielkopolskie czuło się silne, można znaleść w opisach codzienności, zamieszczanych w prasie, zwłaszcza lokalnej. Jednym z takich jest cykl artykułów drukowanych w piśmie „Wiarus”, dotyczący zdarzenia jakie miało miejsce w Książu Wielkopolskim. Zdarzenie to jest jednym z przykładów świadczących o jedności myślenia Polaków w sprawach lokalnych. W miejscowości tej patron parafii, człowiek pochodzenia niemieckiego, rekomendował na proboszcza księdza deklarującego niemiecką przynależność. Ten bojąc się przyszłych swoich wiernych, głównie Polaków, przyjechał na pierwszą mszę w obstawie żandarmów. Oburzyło to mieszkańców wsi do tego stopnia, że nie wpuścili księdza do kościoła. Powstał konflikt, w który włączyła się hierarchia kościelna i władze pruskie. Kościół za agresywną postawę niedoszłego pasterza ekskomunikował, a w odwecie władze pruskie nie zezwoliły na obsadzenie parafii innym kapelanem. Właściciel pobliskiego majątku Zygmunt Niegolewski przez wiele lat bezskutecznie wysyłał pisma w imieniu parafian do pruskich urzędów. W 1876, w zaborze pruskim w Wielkopolsce wprowadzono przepis dotyczący języka niemieckiego, który od tego momentu stał się językiem urzędowym, a w 1887 jedynym obowiązujący w szkołach. Oba te zarządzenia podsyciły nastroje narodowe i uruchomiły inicjatywę tajnego nauczania dzieci wiejskich. W wielu dworach prowadzono od tego momentu regularnie naukę języka polskiego, naukę pieśni – kościelnych i patriotycznych w języku polskim. Wiele nauczycielek miało z tego powodu nieprzyjemności, a nawet kary. Mimo to wystawiano sztuki teatralne, jasełka. Powstawały w majątkach lokalne chóry, kółka Młodych Polek i Włościanek, ochronki, domy opieki dla osób starszych. Zapraszano dzieci i młodzież na wakacje w ramach działania Towarzystwa Stella, prowadzono pracę z młodzieżą w ramach organizacji Sokół. Działania te były prowadzone na wielką skalę, w większości wielkopolskich majątków ziemskich. Skutkiem tych inicjatyw było nie tylko podniesienie poziomu edukacji i komfortu życia codziennego, ale również dobre relacje pomiędzy wszystkimi mieszkańcami wsi i małych miasteczek, relacje które potem znakomicie wsparły wspólną walkę o Niepodległość. Działania te stały się świetną inwestycją, która zwróciła się w formie odzyskania Niepodległości w roku 1918.
Klęska Niemiec w I wojnie światowej, zawierucha rewolucyjna w Berlinie i upadek monarchii okazały się najlepszym momentem, żeby lata pracy organicznej mogły w Wielkopolsce zaowocować. Grono światłych ludzi już w październiku 1918 roku stopniowo przejmowało rządy w Poznaniu, od zdezorientowanych władz pruskich. Bardzo szybko cała Wielkopolska została objęta organizacją działań wojskowych. Komisariat z Poznania, zwrócił się do komendanta Józefa Piłsudskiego o wskazanie odpowiedniego człowieka, który by stanął na czele Powstania Wielkopolskiego. Gen. Józef Dowbor Muśnicki został wyznaczony na głównego dowódcę, w dniu 7 stycznia 1919 roku, w Belwederze, pisze On później w swoich pamiętnikach:
„Nie zrobiłbym w Wielkopolsce tego co nazywano ”doborowym wojskiem”, gdyby nie pomoc społeczeństwa. Wielkopolska w 1919-1920 dokonała nietuzinkowego czynu. Przy niespełna 1,5 mln. ludności obojga płci, wzięto do szeregów czynnych, regularnych, wszystkie młode roczniki, a do Straży Ludowej wszystkich zdolnych do noszenia broni. Przy warsztatach pracy pozostali tylko ludzie starsi i ułomni.; na nich spadł obowiązek utrzymania zmobilizowanych, około 300 tys. żołnierzy t.j na każdego żołnierza pracowały 4 osoby, włączając w to kobiety i dzieci. Było to następstwo uświadomienia i ofiarności i nadzwyczajnego patriotyzmu pokolenia ludzi, myślących w sposób nowoczesny na temat odpowiedzialności społecznej, we wszystkich grupach społecznych”.
Ziemianie od samego początku zgłaszali się Powstania, często ze swymi fornalami. Dr Stanisław Celichowski w swoich wspomnieniach dotyczących walk pod Zbąszyniem opisuje: ” Wiktor Unrug, który nigdy nie był żołnierzem, zgłosił się z chwilą wybuchu powstania do szeregu wraz z synami okolicznych ziemian i służby folwarcznej i utworzył oddział konnicy (wszedł on później w skład 1 pułku ułanów)”.
Daniel Kęszycki z Błociszewa obsługiwał wraz z dwoma fornalami ciężki karabin maszynowy, który ułatwił niejeden atak na placówki niemieckie. Tenże Daniel Kęszycki został wyróżniony za odwagę wraz ze swą obsługą karabinu maszynowego przez dowódcę odcinka pod Zbąszyniem. W odpowiedzi na publiczne wyróżnienie Kęszycki odrzekł ze skromnością i szczerością: „Może bym i sam stchórzył i kulomiot w czasie odwrotu zostawił, ale wstyd mi było wobec moich fornali”. Ziemianie oddawali konie, broń, włączali się do jednostek pilnujących porządku, stawali do boju jedni jako żołnierze inni jako dowódcy. Natomiast Ziemianki brały udział w organizacji zaplecza powstańczego. Organizowały logistykę dostarczania żywności na poszczególne odcinki i tworzenie kuchni polowych na stacjach kolejowych. Działały w służbach łączności i zwiadu oraz w służbach sanitarno opiekuńczych. Przedstawiciele ziemian obojga płci brali czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim, zarówno z bronią w ręku, jaki i w logistyce zaplecza. Taka postawa była powszechna. Dziś, nawet nie wszystkie ziemiańskie rodziny o tym pamiętają, bo jeżeli zaangażowanie ich przodków nie było w późniejszym czasie przypominane, przy okazji zgłoszeń do odznaczeń, to w świadomości zaliczano tą działalność jako bieżące wyzwanie i obowiązek wobec Ojczyzny. Ponieważ trudno przytoczyć wszystkie nazwiska ziemiańskie zasłużone w ostanim akordzie walki o Niepodległość, to niech te kilka fragmentów z Księgi Rodzinnej mojej rodziny, będzie autentycznym świadectwem takich postaw.
Wspomnienia Wandy Niegolewskiej: „Organizuje się w Niegolewie aprowizację odcinka, aby tym samym dać dowód walczącym żołnierzom, że całe społeczeństwo na nich patrzy i stoją przy ich boku. Niegolewo staje się zbiornicą żywności. Okoliczna ludność łącznie z robotnikami rolnymi dołącza do akcji i co wieczór odchodzi transport żywności składający się z konwi z kawą, mleka, cukru, chleba i smalcu. Niemal codzienny udój mleka przeznacza się na ten cel. W miarę zwiększania się potrzeb, mąż mój przenosi centrum dowodzenia do mleczarni w Buku, gdzie wypieka się setkami chleb. Oddział Czerwonego Krzyża powstał w 1919 roku podczas powstania wielkopolskiego. Urząd sanitarny polecił zorganizować w miasteczku szpital wojskowy. Utworzył się komitet P.C.K, który na powyższy cel zarekwirował szkołę, wystarał się o 40 łóżek dla chorych, w Pniewach moja szwagierka Maria z Niegolewskich Mielęcka z Ireną Głębocką zorganizowały szpital w zarekwirowanym na ten cel kościele ewangelickim , otworzono kuchnię i ognisko dla walczących i żołnierzy wracających z frontu”.
Inne fragmenty dotyczące okresu walki o Niepodległość zapisane w Księdze Rodzinnej przez Emilię Niegolewską, córkę Zygmunta i Zofii Skórzewskich z Niegolewa
„Brat mój Kazimierz z Czarnego Lasu na Śląsku, bierze w obecnym czasie czynny udział w organizowaniu powstania, jakie tam wybuchło, z powodu prześladowań i udręczeń tamtejszej ludności, przez władze i wojska pruskie. Zmuszony nawet uchodzić i ukrywać się, gdyż cenna nagroda na głowę jego nałożona została. Oczekujemy z niepokojem wyniku plebiscytu postanowionego przez państwa sprzymierzone, która ma tę prastarą dzielnicę Piastowską do wspólnej macierzy przyłączyć”.
„Pragnę utrwalić także w tej księdze rodzinnej dwukrotne odznaczenie bratowej mojej, wdowy po ukochanym bracie moim Felicjanie. Mianowicie w pierwsze, za branie czynnego udziału w powstaniu grudniowych w dniu 27 grudnia 1918 r. , rozdając żywność żołnierzom z narażeniem życia , gdyż mimo padających w pobliżu kul. Odznaczenie to uzyskała wraz z wielu innymi osobami tak wojskowymi jaki cywilnymi, z pośród mężczyźni kobiet Krzyż Zasługi Obywatelskiej. Bratowa moja już przedtem z zapałem całem i poświęceniem oddawała się sprawom narodowym i społecznym. Z jej inicjatywy powstało w Poznaniu Towarzystwo Znicz, ku popieraniu przemysłu krajowego, tak pod względem artystycznym jaki praktycznym, była jedną z założycielek. Otworzyła składnicę odzieży, którą społeczeństwo nasze chętnie ofiarowywało oddawało odzież z własnych zapasów i szyto nową.
dalej
„Rodzina Niegolewskich, jak jej tradycja nakazuje by żyć życiem ojczyzny, dzielić jej bóle i radości, brać udział w walkach i zmaganiach, i w tych latach stanęła do apelu na zew Ojczyzny. Na wielu posterunkach widzimy wnuków i prawnuków śp. Pułkownika Andrzeja Niegolewskiego i śp. posła Władysława Niegolewskiego. Niestety nie wszystkim Bóg dał łaskę doczekać wskrzeszenia Ojczyzny. Kazimierz i Stanisław wnukowie Andrzeja. Kazimierz zamieszkały na Śląsku chlubnie tam się zapisał podczas prac plebiscytowych i w czasie dwukrotnego powstania odznaczony został Krzyżem Restituta Polonia IV klasy. Stanisław, ordynat na Niegolewie organizuje w pierwszych dniach Powstania Wielkopolskiego, w swoim powiecie Straż Ludową, na której czele staje.Żona jego Wanda w tymże czasie sercem i wszelkimi poczynaniami oddaje się opiece nad rannymi i hojnie wyposaża oddziały wojsk powstańczych. Staje na czele Czerwonego Krzyża i organizuje opiekę nad transportami rannych i chorych na dworcu w Buku i Opalenicy nie tylko w dzień, ale i w nocy na dworcach tych dyżuruje. Za tę pracę ofiarną Stanisławostwo Niegolewscy odznaczenie zostali Krzyżem Zasługi Obywatelskiej, w marcu 1925 r., a Wanda Niegolewska otrzymała medal polskiego czerwonego krzyża II st. Również ofiarnie pracuje w tych czasach z Niegolewskich Maria Mielęcka organizując pomoc chorym i rannym w Pniewach”.
dalej, pod datą 1 listopada 1919
Poznań w dniu Wszystkich Świętych 1919
„W czasach tak radosnych i szczęśliwych, że słowa stają się nieudolne do wyrażenia ich, zdaje się, że serce samo i umysł – nie mogą dostatecznie odczuć i objąć tych wielkich wydarzeń, jakie dla drogiej Ojczyzny naszej się dokonały. Polska znów wolna ! Zjednoczona, runęły słupy graniczne, przerwane kordony, głód, choroby, nędza najsroższa. Oto dokonał się cud w oczach naszych, Bóg sam potargał węzy krępujące nas, uczynił moc ramieniem swojem, skruszył potęgę trzech wrogich mocarstw, a jakoż wielki upadek ich! Moje słabe, nieudolne pióro nie potrafi opisać przebieg tych wszystkich wypadków, uczynią to inni, powołani do tego, lecz tylko w pokorze ducha ….dziękować! Bóg okazał nad nami nieskończone miłosierdzie swoje. Czuje się niegodna, że to ja właśnie dożyłam tych czasów, kiedy tylu najlepszych, najzasłużeńszych – mężów, braci i sióstr naszych poświęciło wszystko – Zdrowie i mienie, krew i życie, nieraz całe swe życie osobiste, znosząc najsroższe katusze moralne i fizyczne. Bohaterzy i męczennicy zarazem, nie doczekać Zmartwychwstania Ojczyzny, kładąc się w mogiły jedynie z jej imieniem na ustach i nadzieją w sercu, że przecież Bóg policzy ich trudy , mozoły, pracę i cierpienia….. i ześle w końcu Wybawienie. I oto znów rozbrzmiewa mowa nasza ukochana, dziatwa nasza i młodzież w ojczystym języku pobierają nauki, armia nasza młoda, na kresach – jak ongi – broni gniazd swych rodzinnych, a orzeł biały na sztandarach i gmachach publicznych, w urzędach, i domach prywatnych, roztacza skrzydła swe, tak niedawno jeszcze skrępowane i krwią ociekające. O, jak wielki dług zaciągnęliśmy w wobec Opatrzności, stańmy się godnymi tych łask i miłosierdzia Bożego, Królowo Korony Polskiej, jak dotąd nad nami nieszczęśliwymi czuwałaś i otaczałaś opieką , tak nadal nie opuszczaj nas, lecz prowadź byśmy nie zbaczali, z drogi wytkniętej nam ku pomyślności Ojczyzny naszej”.
tekst Wanda Niegolewska

