Zmarła śp. Hanna Ponikiewska

 

W dniu 24. lutego 2024, w sobotę,  w godzinach porannych wyruszyłam na uroczystości pogrzebowe Hanny Ponikiewskiej  która zmarła w Poznaniu, w dniu 20. lutego, przeżywszy 95 lat. 

Jechałam 130 km przez Wielkopolskę w kierunku Wrocławia.  Doskonała droga szybkiego ruchu S5.  Mijałam przepiękne krajobrazy Wielkopolski. Tereny raczej wypłaszczone, zieleniące się pola-uprawne. Niegdyś bogactwo tej ziemi, teraz już bardziej cenne jako tereny położone niedaleko granicy Polski, dla firm międzynarodowych. Za Lesznem  kilka małych miejscowości. W ogródkach przydomowych leniwie jeszcze budzące się rośliny. Wiosny jeszcze nie widać, ale przyroda już ogłasza, że zimę mamy za sobą. 

Drogowskaz „Oporowo 7 km” kieruje na prostą asfaltową drogę bez zakrętów, kończącą się jaśniejącym w słońcu, pięknym  szachulcowym  kościołem z XVII wieku. Teren przykościelny otoczony wybielonym murem Po prawej stronie wejścia, neogotycka kaplica grobowa Ponikiewskich,  z herbem Trzaska w tympanonie. 

Sama świątynia wyjątkowej urody, lśniła w tym słonecznym dniu jak błyszczący klejnot. Zachwyciła nie tylko zwartą, zgrabną bryłą architektoniczną, ale i XVIII w ( lata 70) wnętrzem będącym  jednonawową przestrzenią, która tworzy klimat sprzyjający poczuciu wspólnoty. Wpadające wczoraj przez spore otwory okienne promienie słońca podkreśliły barwność i  bogactwo form i kolorów –  urodę dojrzałego baroku.  Wyposażenie i malowidła na ścianach dają  poczucie bardziej radości niż grozy przemijania. 

W takiej scenerii odbyły się uroczystości pożegnalne  Hani Ponikiewskiej. 

Część uczestników  przyniosła kwiaty w jasnych radosnych pastelowych kolorach, uznając, ze takie pasują  do Hani. Kilka osób czerwonymi  różami podkreśliło uczucie jakim Zmarłą darzyli. Kilka osób składając bukiety w barwach patriotycznych  wskazali na szacunek, jaki miała do Ojczyzny i obowiązków wobec świata – tego bliskiego i tego uniwersalnego. Biała róża miała świadczyć o prostocie i pięknie Jej serca.  

Symbolika tego ogromnego bukietu, jaki utworzyły kwiaty przyniesione przez uczestnikow pogżebu, najlepiej wskazała, jak odbierali  bliscy Zmarłą za Jej życia. Było nas sporo, wszystkie miejsca w ławkach  były zajęte. 

Słowo od  księdza podczas celebry, w większej części bezosobowe,  bardziej wskazywało nam na konieczność włączenia świadomości o śmierci w osobistą doczesność każdego z nas. Pod koniec wypowiedzi ksiądz niestety podzielił się swoją oceną spraw niezwiązanych z uroczystością.

Po mszy świętej Aleksander – wnuk Hanny Ponikiewskiej,  przeczytał  swoje wspomnienie o Babci. Wspomnienie to było bogate nie tylko w informacje biograficzne, ale i osobisty odbiór swojej Babci,  jako postaci wyjątkowej. Był to opis ciekawego, pełnego zmian życia, wypełnionego pracą i spełnianiem obowiązków, ale realizującego również marzenia i pasje. 

Bo Hania była radosną, towarzyską, inteligentną i błyskotliwą kobietą. Była wspaniałą partnerką życiową swojego męża  – Augusta Ponikiewskiego, dobrą matką dbającą o wychowanie i rozwój osobowy synów Stefana i Wojciecha. Jako Babcia służyła radą i dobrym słowem.Była wynalazczynią  w dziedzinie chemii organicznej i organizatorką sporej prywatnej  firmy biochemicznej, służącej hodowli roślin. 

Była dobrym człowiekiem, dobrym pracownikiem, wspaniałym szefem,  dobrym pracodawcą. 

Była błyskotliwą i atrakcyjną kobietą. Była dobrym Człowiekiem. Była autorytetem dla wielu osób. 

Miała wyjątkową umiejętność słuchania. Bardziej słuchała, a  jak już mówiła – to oszczędnie i konkretnie. Kiedy dzieliła się swoimi emocjami, to w sposób nie narzucający swoich racji.   

Taka była Hania! 

Tak Ją pamięta wnuk Aleksander i synowie, taką Ją zapamiętamy wszyscy,  którzy mieli  zaszczyt należeć do grona Jej  znajomych i przyjaciół.

Trumna z ziemskimi szczątkami Hanny Ponikiewskiej spoczęła w neogotyckim grobowcu, obok męża Augusta i wcześniej zmarłych członków rodu Ponikiewskich. 

Wanda Niegolewska