Barbara Kuklasińska
Przy pięknej, niemal letniej, pogodzie , świetnych nastrojach 13. października odbyła się jesienna wycieczka W.O. Polskiego Tow. Ziemiańskiego. Celem wycieczki było zwiedzenie zamku w Broniszowie.Uczestniczka wycieczki, pani Barbara Kulklasińska tak ralacjonuje wyprawę:
„Wycieczka nasza w piękny słoneczny jesienny dzień zmierzała w okolice Zielonej Góry. Cel był fascynujący, mianowicie stare zamczysko, czyli Zamek Broniszów. Zamek średniowieczny , lecz rozbudowany w stylu renesansowym. Na odsłoniętej z różnych naleciałości sgraffitowej dekoracji elewacji wieży widnieje data 1608. Zamek od roku 2010 jest własnością dr Cezarego Lusińskiego. Od tego czasu rozpoczął się remont i systematyczne prace konserwatorskie. Pan Cezary Lusiński, który nas gościł i oprowadzał, opowiadał z takim zaangażowaniem i widoczną miłością do tego miejsca o pracach już zrealizowanych i o dalszych planach, że byliśmy oczarowani i oczami wyobraźni widzieliśmy jak tu będzie pięknie. Zamek jawił nam się jako miejsce wręcz romantyczne. Przez kilka wieków należał do różnych rodów śląskich i niemieckich. Każdy nowy właściciel upiększał go wg aktualnej mody architektonicznej. Obecne prace konserwatorskie polegają na odsłonięciu oryginalnych elementów głównie renesansowych. Obecnie odrestaurowana jest na parterze sala sklepiona z oryginalnymi sztukateriami niderlandzkimi. Tu mieści się jadalnia. W obszernej sieni głównej zwraca uwagę wmontowana w ścianę stara płyta epitafijna. Znaleziono ją wyrzuconą gdzieś w krzaki i uszkodzoną. Po naprawie daje ona świadectwo wczesnej historii zamku. W dalszych salach widoczne są drewniane stropy zdobione renesansowymi malowidłami lub sztukateriami. Schody drewniane na pierwsze i drugie piętro jeszcze czekają na wykończenie. Na piętrze będzie sala koncertowa, salon na ewentualne wystawy, biblioteka i komnaty sypialne dla gości. Trudno tu opisać dokładnie wszystko. W połowie XIX w aktualni właściciele wybudowali romantyczny mur z neogotycką wieżą otaczający powstały w ten sposób mały dziedziniec. Do wieży prowadzi z biblioteki na piętrze drewniana galeryjka.
Po wizycie w zamku udaliśmy się jeszcze do Kożuchowa, miasta otoczonego średniowiecznymi murami obronnymi Duże wrażenie zrobił na nas cmentarz ewangelicki z lapidarium z XVII w. Mieści się tu około 200 zabytkowych płyt nagrobnych przepięknie rzeźbionych.
Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę przy ruinach pałacu w Zatoniu, którego właścicielem była sławna rodzina Talleyrand-Perigord. Spalony w 1945 roku nie został odbudowany. Obecnie trwają tu prace zabezpieczające ruinę”.
Zamek w Broniszewie
z panem dr Cezarym Lusińskim
Renesansowy portal i neogotycka wieża, w ościeżach właściciel.
Kożuchów – Lapidarium
tekst i zdjęcia: Barbara Kuklasińska
Zamek w Broniszewie jest budowlą rycerską rodu von Kottowitz z późnego średniowiecza. Od 1945 r. zamek popadł w ruinę. Renowacja dzięki nowemu właścicielowi ruszyła w 2010 r. i trwa nadal. Obecnie obiekt jest już miejscem wydarzeń kulturalnych oraz jest siedzibą Lubuskiej Fundacji im. Paderewskiego. zamek służy jako hotel. Odbywają się tu muzyczne warsztaty studenckie.
więcej na www.zamekbroniszow.pl .
Jest to wspaniała inicjatywa ratowania naszego dziedzictwa kulturowego i serdecznie kibicujemy, żeby właścicielowi starczyło energii, aby swój zamiar do końca zrealizować.
Zamki, dwory i pałace były budowane, rozbudowywane, unowocześniane jako siedziby zamożnych ludzi i służyły im jako ich siedziby. Zarówno ich wielkość jak i wartość architektoniczna była wynikiem zamożności i gustu właścicieli. Zamek w średniowieczu pełnił również funkcje obronne. Pałac czy dwór był wizytówką dobrze prosperującego majątku lub innego źródła dochodów właścicieli. Po 1954 roku wojnie obiekty bezprawnie przejęte, służyły zupełnie odmiennym celom, niż te dla których powstały i dlatego szybciej następowała dewastacja. Wybijano dodatkowe okna i ciągi komunikacyjne. Zmieniano podział wnętrza – bez dbałości o ciągi wentylacyjne – dzielono wnętrza ściankami działowymi, przebijano ściany- dla zainstalowania urządzeń sanitarnych lub ogrzewających. Tak było przez 60. lat.
Oczywiście poza powojennymi potrzebami mieszkaniowymi i socjalnymi w większości, była to świadoma polityka komunistyczna, mająca na celu zniszczyć wszystko „co pańskie”. Teraz, kiedy nie istnieją już polityczne przesłanki, a nawet istnieje sentyment do przeszłości „dworkowej”, władze administracyjne chętnie przekazują właścicielom ich rodzinne ruiny. Przekazują zniszczone obiekty, które były dewastowane i eksploatowane przez 60. lat juz na ogół nie właścicielom, ale ich spadkobiercom jako sam obiekt z niewielkim otoczeniem czyli bez ziemi czyli bez podstawowego źrodła dochodu, który mógłby zapewnić na odbudowę obiektów. Jest to kuszący i sentymentalny powrót, ale nie zawsze ci prawdziwi spadkobiercy mogą doprowadzić dom swoich rodziców lub dziadków do takiego stanu, żeby przywrócić ich świetność i pierwotną funkcję. Zdarza się, że pałac czy dwór odkupuje od właścicieli, ktoś kto ma pasję i środki, żeby w nim mieszkać czy prowadzić biznes. Wtedy znacznie zwiększają się szanse na przywrócenie świetności obiektu i jego otoczenia nie tylko bezpośredniego, ale i okolicznej wsi czy miasteczka. Tak dzieje się na przykład na Śląsku. Tam sporo poniemieckich pałaców pełni obecnie funkcje hoteli lub rezydencji zamożnych ludzi. Tak też jest i w Wielkopolsce. Brodziszewo jest takim właśnie zamkiem, który znalazł właściciela i świetnieje z dnia na dzień!
Redakcja








