6. listopada 2020 – mięsięcznica śmierci Andrzeja i Marii Pieńkowskich

Wczoraj minął miesiąc od śmierci   Andrzeja i Marii… 

Umieszczamy rodzinne opowiadanie pani  Małgorzaty Cieńskiej  Dutkowiak, kuzynki Andrzeja.

Rodzinne opowiadanie sięga lat 60-tych XXw. Byłam wtedy małą dziewczynką. Z rodzicami  Anną z Laskowskich h .Korab Cieńską i Zbigniewem Cieńskim h. Pomian i dziadkami Eugenią z Czaplickich h. Lubicz Laskowska i dziadkiem Janem Ireneuszem Laskowskim h .Korab mieszkaliśmy na ul. Armii Czerwonej 27, obecnie św. Marcina. Często przyjeżdżali do nas w odwiedziny rodzice Andrzeja, Elżbieta z d .Czaplicka h . Lubicz  wraz z mężem Władysławem Pieńkowskim b. właścicielem Krzewa. Babcia Eugenia i ciocia Elżunia  miały tego samego ojca Karola Czaplickiego ,ale różne matki. Mieszkała u nas też  córka Karola Czaplickiego Barbara Czaplicka  h. Lubicz  Dylewska Wańkowicz. Pamiętam rodzinne rozmowy o majątkach koniach i powojennym losie. Andrzej Pieńkowski syn Elżbiety i Władysława bywał u nas w domu bardzo często  studiował wtedy na Politechnice Poznańskiej. Maja Grochowska była nasza sąsiadka mieszkała w kamienicy obok, studiowała rolnictwo. Znałam ją z widzenia podziwiałam urodę .Pamiętam, jak przyszli do nas oboje z wizytą i powiedzieli  ,że biorą ślub. Byli tacy zakochani  i pełni szczęścia. Pod koniec października 1961r. całą rodziną poszliśmy na uroczystość do kościoła św. Marcina. Państwo Młodzi zajechali czarnym samochodem . Maja miała śliczna krótka sukienkę krótki welon i szpilki wyglądała wspaniale. Andrzej elegancko ubrany prezentował się doskonale. Rodzice Andrzeja bardzo przeżywali zaślubiny ,jedynak odchodził z domu, sami więc zostali w Puszczykówku. Po ślubie w kościele goście składali życzenia Młodej Parze. Stałam obok cioci Basi z Czaplickich h. Lubicz  Dylewskiej Wańkowicz ,która pamiętam powiedziała „szczęśliwym tylko szczęścia”. Do dnia dzisiejszego powtarzam te słowa. Chociaż minęło 59 lat od daty zaślubin Majki i Andrzeja  w oczach mam uroczystość ,która zrobiła na mnie duże wrażenie. Pomyślałam wtedy, jako dziewczynka, ślub jak z bajki. Czasy się zmieniły, po wielu latach w tym samym kościele powiedziałam sakramentalne „tak”. Parę lat temu mieszkaliśmy z Mają i Andrzejem, brama w bramę, a od 13 lat na jednym osiedlu. Tak historia zatoczyła koło .Tyle moich rodzinnych opowieści.

Małgorzata Cieńska h. Pomian Dutkowiak